Nikodem Adam Kasprowicz
L A T 2 4 | B E Z R O B O T N Y | C H A T K A N A O B R Z E Ż A C H
Syndrom Piotrusia Pana. Ot, cały charakter Nikodema zamknięty tylko w
trzech słowach. Gdyby był on choć trochę skomplikowany, można byłoby
rozpisać się na kilka akapitów. Nie jest to jednak potrzebne. Czemuż to?
To proste, charakter Joshuy jest prosty jak budowa cepa. Wystarczy
spędzić z nim zaledwie dziesięć minut, aby wiedzieć z kim ma się do
czynienia. Z kim, zapytacie? Z rozpieszczonym bachorem, egoistą,
megalomanem, seksoholikiem, hazardzistą, kleptomanem i kłamcą.
Przynajmniej za takiego uważa go większość osób. Jemu jednak to nie
przeszkadza, wszakże sam się na takiego kreuje, więc czemu miałby
narzekać? Gdyby chciał być uważany za romantyka, który ma miękkie serce,
właśnie taki by był. Woli jednak być tym złym, tym, który krzywdzi
każdego. Naprawdę jednak jest to tylko jego mechanizm obronny, który
stosował już od najmłodszych lat, poczynając od rodziców, a kończąc na
obcych ludziach. Istniała tylko jedna osobą, przed którą się nie
ukrywał. Owa osoba znana była jako jego ukochana babcia, która dziesięć
lat temu zmarła. Od tamtej pory nikt już nie widział beztroskiego,
uśmiechniętego i miłego dzieciaka, jakim potrafił być. Przynajmniej sam
tak twierdzi, bo chodź na co dzień zachowuje się jak dupek, wciąż nie
umie pozbyć się tych dobrych stron swej osobowości, jakim jest
współczucie. Część pieniędzy, które otrzymuje od rodziców oddaje na
przeróżne organizacje, o czym nikomu nie wspomina ani słowem, zaś resztę
najczęściej wydaje na hazard, czyli jedyną rzecz, od której jest
uzależniony. Owszem, kilka razy próbował z tym nałogiem zerwać, jednak
jak do tej pory mu się nie udało. Czasami wygrywa, czasami przegrywa,
aczkolwiek nie spadł jeszcze na samo dno i bankrutem nazwać się nie
może. Chociaż byłoby to śmieszne określenie, skoro sam żadnych pieniędzy
nie zarabia. Cały czas utrzymują go rodzice, którzy nie widzą w tym nic
złego. Zresztą, wciąż mają nadzieję, że ich syn pójdzie po rozum do
głowy i w końcu czymś się zajmie. Sam Nikodem zastanawiał się już nad
potencjalną pracą, ale jak na razie wymyślił tylko swój własny klub,
dla którego nie ma nawet nazwy. Siedzi więc bezczynnie na dupie w swojej wielkiej, nowoczesnej chacie, w której mieszka wraz z wredną bestią, której na
imię jest Svetlana. Od czasu do czasu gdzieś wyjdzie, poimprezuje, wyda
kolejne tysiące na alkohol, głupie zakłady i niepotrzebne zabawki,
którymi lubi się otaczać. Oczywiście te z najwyżej półki, jak nowe audi , najnowszy Blueberry, czy chociażby prosto z taśmy
produkcyjnej laptopy, których ma sztuk trzy. I na co mu tyle? Sam nie
wie, powtarza tylko, że kocha wszystkie cuda techniki i musi je mieć.
Dziwny z niego człek, pełen sprzeczności i niezdecydowania.
this is a portrait of a tortured you and I
this is a portrait of a tortured you and I
afiliacje / piórem spisane
Buźka - Drew van Acker. Cytat od 30 seconds to mars.
Jakby ktoś chciał kontakt - 40039849.
Jakby ktoś chciał kontakt - 40039849.
[let the game begin... XD Wątek z Krzysiem? ;> Mogą się znać od jakiegoś czasu i skoro pana można spotkacw tak "podejrzanych" miejscach, to może kumple od kielicha? ;>]
OdpowiedzUsuń[zaczij, poczekam XD]
OdpowiedzUsuńOd jakiegoś czasu między Svet a Nikosiem dochodziło do scysji niemalże na każdym podłożu. Czy to chodziło o fakt, iż ten wiecznie wykorzystywał naiwność swoich rodziców i cały czas brał od nich pieniądze zamiast pójść do pracy, czy też wiecznie imprezował, nie wracał na noc, albo chodził na kacu przez kilka dni pod rząd. Tego dnia oczywiście nie było go, gdy wróciła do mieszkania z pracy i zakupów. Przyzwyczaiła się do tego, dlatego nie miała najmniejszego zamiaru się denerwować. Z resztą, to jego życie, tak? Tak. Nie dziwmy się więc, że przestała się w nie mieszać, robić mu wyrzuty, czy starać się jakoś go ogarnąć. Próbowała kilkakrotnie - nic z tego nie wyszło. Dlatego też po prostu odpuściła. Miała sporo papierkowej roboty do zrobienia w weekend dlatego chciała się wyspać chociaż raz i porządnie, czego ostatnimi czasy niestety nie szło zrobić. Dlatego mniej więcej w okolicach północy przebrała się w krótkie spodenki i luźną koszulkę, by potem wsunąć się do swojego łóżka. Kręciła się dobre pół godziny nim tak naprawdę sen ją zmorzył, a ciało odczuło zmęczenie tych wszystkich dni spędzonych na pracy, użeraniu się z Nikodemem, a do tego jeszcze poszukiwaniu człowieka o imieniu Dominik. Nikt nie mógł wiedzieć lepiej od samego Kasprowicza tego, że niewyspana i zmęczona Svet to najgorsze co może się komukolwiek przytrafić. A jednak. Najwyraźniej nie wiedział, bowiem po jego wejściu brunetka aż podskoczyła na łóżku, przerażona dźwiękiem tłuczonego szkła raz, potem drugi, a potem upadku czegoś ciężkiego. Włamywacz? Cholera, przecież zawsze zamykała drzwi na zamek. Niewiele myśląc, wstała najciszej jak tylko mogła i sięgnęła po parasolkę wiszącą na wieszaku, gdy wychodziła ze swojej sypialni. Na palcach, lekko roztrzepana, naturalna, a zarazem zdeterminowana, by pogonić złodzieja lub umrzeć w chwale podczas ratowania mieszkania. Cóż, to byłaby całkiem poetycka śmierć, nieprawdaż? Zakradła się właśnie za kanapę, na której dostrzegła potencjalnego włamywacza, nawet zamachnęła się by go uderzyć... Ale zaraz opuściła parasolkę. Nie dość, że od tego osobnika czuć było alkoholem na kilometr, to jeszcze miał tę samą kurtkę, co..No tak, Nik. Zacisnęła mocno palce na parasolce tak, że aż kłykcie jej pobielały. I mimo wcześniejszej chęci odstawienia parasolki na bok...Dźgnęła nią dosyć wyraźnie w bark faceta. A tak, żeby zwrócić na siebie jego uwagę. - Impreza nie wypaliła? - warknęła, nie kryjąc przy tym swojego wyrazistego rosyjskiego akcentu, który zazwyczaj, gdy bywała łagodniejsza, nie był aż tak wyczuwalny w jej wypowiedziach.
OdpowiedzUsuńSvetlana
Pijany Nikodem w gruncie rzeczy był poniekąd nieznany młodej Rosjance, szczególnie dlatego iż rzadko przebywał w domu w stanie upojenia alkoholowego, a jeśli już mieli obydwoje coś kiedyś ze sobą spożywać... Zazwyczaj tego nie pamiętała. I tyle w tym temacie. Jednak teraz, gdy przyszło jej zacząć naprawdę niezłą pracę w jednym z magazynów, on musiał odwalać takie akcje... Czy prosiła o wiele, gdy wspominała mu coś o wczesnym wstawaniu, albo o tym, że szefowa jej nienawidzi i przy każdej lepszej okazji ją zwolni tylko dlatego, że już pierwszego dnia Svet wpadła w oko jakiemuś oblubieńcowi tej rudej gwiazdy porno z zapędami sadystycznymi. Ale oczywiście on musiał zrobić na przekór, tak? Dlatego nie dziwne, że miała ochotę go zdzielić tą parasolką mocniej niż tylko w ramię, aby sprawdzić, czy chociaż kontaktuje. Jakie było jej zaskoczenie, kiedy nie wiadomo kiedy złapał parasolkę i rzucił ją w kąt, gdzieś w okolice rozbitej szklanki. A raczej tego, co z niej pozostało. - Jesteś zalany w trupa, Nik - mruknęła z pewną dozą obrzydzenia, gdy w jej twarz buchnęła woń alkoholu. A do tego ta czkawka... Inaczej nie mogła powiedzieć. No, mogła rzucić, że jest napierdolony jak świnia, ale to już wersja hard. - Oczywiście, a ja uwierzę w to, że tak bardzo ci zależało na tym, żebym nie była sama... -przewróciła oczami i już nawet się cofnęła w tył, by zostawić go samego, kiedy poczuła wyraźnie jego dłonie przyciągające ją do niego. Blisko. Za blisko. Svetlana zacisnęła szczęki i mimowolnie oparła dłonie na torsie szatyna, by w jakimś stopniu zwiększyć dystans między nimi. - Czyżby? Niby co takiego chciałbyś ze mną robić? -aż uniosła wysoko brwi. - Zważaj na słowa, bo w każdej chwili możesz stracić te rączki - rzuciła chłodno. Był to zimny gniew w wykonaniu Svetlany Pietrovny. A ten był jeszcze gorszy od zwykłego, bowiem objawiał się nie tylko ogromną zemstą w chwili, gdy się tego najmniej spodziewał, ale również oznaczał pierwsze zalążki bombardowania atomowego. W postaci wszystkiego, co Rosjanka miała pod ręką, a także wiązanki przekleństw pod adresem danego osobnika. Więc... Uważaj, Nik. Uważaj, bo możesz na tym naprawdę stracić.
OdpowiedzUsuń[Panie Piotrusiu Panie, ja watek chcę! I chyba powinnaś się już domyślić kocie któż chce wątek <3]
OdpowiedzUsuńJureczek
[Oj tam, mnie już kilka razy pedofilem nazwano, a żyję...
OdpowiedzUsuńNo, ten. Jak lubisz, to ale wymyśl, dobrze? Albo przynajmniej rzuć luźną propozycją, a ja postaram się to jakoś rozwinąć. :D]
Karusia
[Oczywiście, że mam sklerozę i zapomniałam ci odpisać. Na wątek jestem chętna, ale tym razem brak pomysłów, więc liczę na ciebie ;)]
OdpowiedzUsuń/Justyna