wtorek, 23 kwietnia 2013

I crack the whip and you skip






ELŻBIETA ORŁOWSKA

08.01.1981r., Kraków - od piętnastego roku życia w Zakopanem;
pełna rodzina, mama Jowita- bezrobotna tłumaczka języka niemieckiego, ojciec Artur - kiedyś rzeczoznawca bankowy, brat Tomek - dwudziestodwuletni raper zamieszkujący z kumplami gdzieś na śląsku, narzeczony Adam Królewicz - geodeta;
ukończona medycyna - od trzech lat pracuje w aptece "Pod Dębem";

       Ela jest niewykorzystanym talentem, pierwszym i nieostatnim zawodem rodziców, którzy w najważniejszym momencie nie zapewnili jej naprawdę godziwego dorastania. Uśmiechniętym dowodem na to, że nie każde dziecko potrafi wychować się samo z małym wkładem kultowych już teraz bajek i mądrych nauczycieli oraz wychowawców w szkole. Jest też bardzo infantylną dziewczynką i mimo wieku zachowuje się czasem jak pierwsza lepsza naiwna dziewucha. Kiedyś nie skorzystała z danej jej szansy i skończyło się to pozostaniem w mieście z rodzicami, którym należy się godziwy opierunek, skoro już są tacy starzy. A mogłaby teraz jeździć sportowym samochodem po Stanach, mogłaby zwiedzać kaniony Utah, albo jeździć na narowistym,  mechanicznym byku w jednym z brudnych barów Kentucky. Mogliby ją nazywać Elisabeth. Mogła zaryzykować wtedy, gdyby ktoś jej wcześniej nie powiedział, że powinna obejrzeć się na oczekiwania i że w ojczystym kraju też da się coś osiągnąć; ten sam ktoś przeoczył jednak ten fakt, że Ela ani znajomości nigdy nie miała, ani siły przebicia, co czyniło ją mniej zdolną do życia niż dziecko przygotowywane do eutanazji.

       Ela mimo to nie wydaje się zgorzkniała, ani nie pije na umór z powodu nieudanego życia  - tylko łyka swoją dzienną dawkę antydepresantu i napełnia się pogodą ducha na cały dzień. Dobra z niej manipulantka; potrafi bliskich przekonać, że nic jej nie jest, koleżankom z pracy wcisnąć kit o niewyspaniu się, narzeczonemu, którego wybrali dla niej rodzice powiedzieć, że boli ją głowa, a wszystko zrobi perfidnie uśmiechnięta. Uśmiecha się, bo pewnie ma nadzieję, że ktoś się zorientuje, że jest to uśmiech przepełniony fałszem i sarkazmem, a nie żaden naturalny jak w chwili, gdy na ziemię z biurka zsunęła się książka. Może krzyczy o pomoc, a nikt nic nie wie, bo czasem się złamie przy lampce wina i nerwy jej puszczą, a to jest normalne w dzisiejszych czasach i od razu mija ludziom wrażenie, że kobieta coś ukrywa. Szczerze nienawidzi tego miasta, tej społeczności, najchętniej by całe dotychczasowe życie w diabły rzuciła i wyjechała gdzieś, może do brata, ale jej tu wygodnie, a nikt nie powiedział, że gdzieś jest lepiej. Jeśli to wszystko by porzuciła, to mogłaby równie dobrze w ogóle nie wracać, bo po co zaczynać od początku? A kto by się rodzicami zajął? A narzeczony co by powiedział, gdyby przyszła pewnego dnia z pracy i powiedziała "wybacz Adam, ale odchodzę"? Elżbieta została wychowana na kobietę o ograniczonej wyobraźni, za to z zaprotokołowanym kodeksem dobrych manier i niezgorszego gustu jeśli chodzi o produkty typu ubrania, kosmetyki, buty. Z wiecznie uczącej się dziewczynki zrobiła się z niej przykładna kobieta, która nie źli się, gdy jej partner na nią krzyczy i która miałaby cierpliwość do dzieci, gdyby już jakieś się w jej życiu pojawiły.

       Ela w głębi serca jest wielką entuzjastką idei pomagania innym, jako nastolatka była wolontariuszką dwóch organizacji i na niejeden szczytny cel zbierała pieniądze, ale teraz nie potrafi znaleźć w sobie tyle siły, aby dalej w tym działać. Robi swoje, może liczy na szybkie zestarzenie się, może liczy na to co potem. Typ osoby, która zgarnie cię pod parasolkę w deszczową pogodę i która poda ci rękę, gdy przewrócisz się na śliskim od lodu chodniku. Pokorna bardzo, spokojna aż za mocno i nie wiadomo kiedy ją coś trafi. Nie ogląda telewizji, nie czyta książek w domu tylko na świeżym powietrzu, albo na działce, bo i taką posiada w tajemnicy przed narzeczonym. Jako młoda osoba cierpiała na bulimię i nigdy w ten sposób nie schudła tyle, aby ktoś się martwił, ani tyle, aby choć przez chwilę pomyślała, że jest piękna taka jaka jest. Nie akceptuje siebie nawet teraz, gdy jest już dorosłym człowiekiem z jako-taką przyszłością i właściwie nie ma jej się co dziwić.


P.S.
Ostatnio na swej drodze spotkała Grześka. Chłopak ma dwadzieścia pięć lat, posiada niemal zerowe wykształcenie, ale jest o wiele lepszym człowiekiem, od każdego, kogo spotkała do tej pory w swoim życiu.
P.S.2.
To prawda.



[Mam nadzieję, że się rozkręcimy i że to u góry nie jest takie złe, bo Ela też nie jest, tylko trzeba znać szyfr.
Twarzy użyczyła Clemence Poesy, cytat w tytule to The Smiths.
Witam!]

2 komentarze:

  1. [Cześć! Wąteczek, jak rozumiem, wymyślamy? ;>]

    ;>

    OdpowiedzUsuń
  2. [Poesy! Uwielbiam ją *.* Poza tym, witam serdecznie i zapraszam do Nikodema, jeżeli masz jakiś pomysł na wątek/powiązanie :)]

    Nikodem

    OdpowiedzUsuń