środa, 24 kwietnia 2013

"Szczęście to motyl, który zawsze mi ucieka."

ALEKSANDRA BERENIKA STARSKA
29 sierpnia 1988 roku, Bydgoszcz | pani informatyk
 
     Jeżeli ktoś twierdzi, że rodzina to świętość to zdecydowanie musi poznać Aleksandrę Starską - kobietę, która od dawna twierdzi iż rodzina to tylko i wyłącznie na zdjęciu. Po za nim ostra walka gladiatorska bez trzymanki w rzymskim Koloseum. Zdecydowanie twierdzi iż nie jest Maximusem Decimusem Meridiusem z filmu „Gladiator”. Zdecydowanie twierdzi iż nie jest słynną aktorką jak Angelina Jolie. Kiedyś zdecydowanie naoglądała się za dużo Janosika” i Hansa Klossa”. Kobieta zdecydowanie nie na jedną noc. Zdecydowanie niekomunikatywna, pani informatyk na telefon, której marzeniem było uczyć historii. Omija szpitale szerokim łukiem - uraz do lekarzy. Kopnąć cię glanem? Potrafi milczeć godzinami, uwielbia dewolaje z żółtym serem i masłem w środku, rosoły, zupy pomidorowe. Czasami biega po lasach z lustrzanką. Fotograf i historyk z zainteresowania. Witam w świecie Starskiej. 

Dźwięk uderzających w szybę kropel wody
Budzi mnie każdej nocy gdy przychodzi deszcz 

Wygląd - Osobowość - Historia - Koligacje - Notatki
____________________________________________________

Ostatnia aktualizacja: 26.04.2013
Karta Postaci będzie sukcesywnie dopracowywana.


10 komentarzy:

  1. [ No i to zdjęcie wzięłaś co mówiłam :D]


    Hanka

    OdpowiedzUsuń
  2. [A więc tak:
    1. Karolinie mógł się zepsuć laptop. Mogła gdzieś w gazecie znaleźć numer do Aleksandry i poprosić ją o pomoc.
    2. Mogły się znać od dłuższego czasu, nie wiem skąd, ale skądś na pewno. Jakieś wypady na obiad, na piwo, gdziekolwiek! Między nimi tylko cztery lata różnicy, to chyba nie tak dużo. :)
    Póki co tylko tyle przychodzi mi do głowy. Jeśli masz coś lepszego to dawaj, wykminimy więcej. :D I zdjęcie jest cudowne, takiee ahhhhh ]

    Karolina Iwanowicz

    OdpowiedzUsuń
  3. [Dzień dobry, wątek może jakiś? :D.]

    Filip

    OdpowiedzUsuń
  4. [Ja z pomysłami kiepsko bo raczej ja do zaczynania >.<. Podrzuć byle co to zacznę, ok ;3?]

    Filip

    OdpowiedzUsuń
  5. [Hm, hm, hm...raczej odpada, bo on czytać nienawidzi, a pc to nie jego bajka, ale w sumie mogli by wpaść na siebie w monopolowym i zacząć się wykłócać o jakąś ostatnią butelkę whiskey, czy coś :D]

    Filip

    OdpowiedzUsuń
  6. Artur przez te trzydzieści parę lat swojego życia spotkał na swojej drodze naróżniejszych ludzi. Niektórzy byli chciwi, zachłanni, nie potrafili zaakceptować czyjegoś sukcesu, w dodatku często kpili z ludzkich marzeń, pracując na zmywaku, ale z drugiej strony zdarzali się też naprawdę dobrzy, serdeczni ludzie. Taką osobą była też Helena Kubicka - przecież to z jej wydawnictwa wyszła jego druga książka. Nie spodziewał się, że w ogóle ktokolwiek zechce ją wydać po jego ostatniej porażce, ale ta uwierzyła w niego i jak się okazało zaowocowało to zdecydowanie sukcesem. Do tej pory często u niej bywał, w końcu nieraz musieli dogadać się w biznesowych sprawach, a poza tym Artur pracował nad drugą książką i co jakiś czas podsyłał Helenie nowe materiały.
    Był czwartkowy wieczór, gdy zawitał u progu jej wydawnictwa. Ta oczywiście od razu zaprosiła go na kawę, sam nie wiedział czemu, ale darzyła go prawdziwą sympatią.
    Przeszedł za nią do pracowni i doznał prawdziwego szoku - Ola? Nie widział jej tak długo. I zamiast rozmyślać nad tym, jak bardzo go po tym wszystkim nienawidzi zdał sobie sprawę, że wygląda cholernie pięknie nawet w tym kombinezonie. Dla niego mogła by chodzić w podartych szmatach i też była by piękna, a w zasadzie nawet te szmaty nie były by jej potrzebne.
    Trochę go zamurowało, ale na krótką chwilę - już po chwili na jego wargach pojawił się lekki, przyjazny uśmiech.
    - Dobry wieczór Aleksandro - przywitał się z nią a gdy pani Helena obdarzyła go zaskoczonym spojrzeniem szybko to wyjaśnił
    - Można powiedzieć, że jesteśmy przyjaciółmi sprzed lat. - usiadł na krześle.
    - Dobrze, to porozmawiajcie sobie a ja idę zrobić coś do picia. Kawę? Herbatę? - oboje złożyli swoje zamówienia i zostali sam na sam w pokoju.

    Artur

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiedział od czego zacząć, a w sumie czy w ogóle zaczynać. W końcu minęło już tyle miesięcy od czasu gdy ostatnio się widzieli... Wiedział, że bardzo ją zranił. To dzięki niej wydał książkę, stał się znany, ludzie go rozpoznawali... Ale z drugiej strony była też Natalia, która miała z nim syna. Zawsze chciał być idealny, w gruncie rzeczy był też dobrym człowiekiem, nie potrafił tak po prostu wystawić jej na pastwę losu zwłaszcza, że była bez grosza przy duszy. Z czasem jednak zdał sobie sprawę, że to co było pomiędzy nimi po prostu się wypaliło i nie potrafią być dłużej razem, ale wiedział, że teraz Ola nie przyjmie go z otwartymi ramionami. Ale chciał do niej wrócić, to dzięki niej uwierzył w swoje możliwości. Jednocześnie wiedział jak ją zranił, bo nie potrafił wymazać z pamięci smutku w jej oczach, gdy pakował walizki. Chyba się obwiniała, a ona była naprawdę... idealna dla niego. Tylko on nie był idealny dla niej i sam świetnie to wiedział.
    Z uwagą obserwował jej pracę
    - I... Co tam u ciebie? - zapytał, jakby nieco nieśmiało.

    Artur

    OdpowiedzUsuń
  8. - Też wszystko ok. Niedawno wydałem książkę. - odparł przyglądając się jej. Widać było, że jest obeznana w tej tematyce.
    - Obawiam się, że gdybyśmy ze sobą mieszkali, to ty byłabyś panem Złota Rączka. Raz po moim naprawianiu telewizora musiałem kupować nowy i w ogóle cudem uszedłem z życiem. No ale to inna sprawa. - odparł z rozbawieniem w głosie. Chciał, żeby znów się zaprzyjaźnili, przecież przez pewien okres naprawdę się ze sobą dogadywali. Znaleźli wspólny język i rozumieli się nawzajem bez słów. Może i zabrzmi to dość absurdalnie, ale tęsknił za nią wtedy. Stała się dla niego ważna, a odszedł od niej chyba trochę wbrew sobie.

    Artur

    OdpowiedzUsuń
  9. I może to w tym tkwił jej sekret? Nie była typową "ciepłą kluchą" - miała swój charakter i podziwiał ją za to, bo mało było takich kobiet jak ona... No może była jeszcze jedna, Natalia, ale były od siebie naprawdę różne. Natalia nienawidziła go za sukces który odniósł. Ona go naprawdę za to nienawidziła. Przecież tak nie miało być, nie miał stać się stawny. Zaskoczył ją. Tymczasem Ola... Ola była zupełnie inna. Wierzyła w niego i mu pomagała, nie oczekując niczego w zamian. Szkoda, że dopiero po czasie zdał sobie sprawę, jak wartościową i cudowną osobę stracił.
    Pokiwał głową na jej słowa. Po tylu miesiącach nie mieli o czym rozmawiać? Chyba problem leżał w tym, że ona nie chciała - obdarowywała go zdawkowanymi odpowiedziami. Mimo wszystko jednak miał zamiar jeszcze trochę powiercić jej dziurę w brzuchu.
    - Zdałaś prawo jazdy? - zapytał spokojnie. Jeszcze gdy ze sobą byli, przymierzała się do tego, ale ostatecznie za pierwszym razem nie zdała.

    Artur

    OdpowiedzUsuń
  10. Moze i bylo to dosc niezodpowiednie ale z uwaga sluchal tego co mowi Ola popijajac w spokoju kawe, którą zrobila mu wlascicielka wydawnictwa.
    W momencie doswiadczyl dziwnego uklucia w klatce piersiowej, gdy uslyszal z jaka uprzejmoscia Ola zwraca sie do tego mezczyzny. Zreszta... Czego on oczekiwal? Przeciez byla piekna, zgrabna, pracowita... Zaslugiwala na kogos lepszego, kto jej nie zostawi i bedzie o nia dbal tak jak on kiedys. Ale z drugiej strony, przeciez to mogl byc tylko przyjaciel, nikt wiecej. Chyba sam wystarczajaco duzo juz dospiewal sobie w glowie.
    Zabawne, ze po tylu latach zabraklo im tematow do rozmow, a kiedys cale wieczory i noce spedzali na dyskusjach i nie bylo temu konca. Zawsze podziwial jej wiedze. Nie nalezala do slodkich dziewczyn z malym rozumkiem i chyba to go tak w niej pociagalo.
    Na jej pytanie usmiech wkradl mu sie na wargi.
    - Wydalem ksiazke ktora pisalem gdy bylismy razem. Moja autobiografia tylko ze troche urozmaicona. Zawojowala rynek, ale tylko dzieki tobie. Bez ciebie nie zaczal bym jej nawet pisac - odparl z lekkim usmiechem.

    [Przepraszam za brak polskich znakow ale pisze z komorki ;)]

    OdpowiedzUsuń