poniedziałek, 1 kwietnia 2013

[...] nigdy nie dostrzegamy skarbów, które mamy przed oczyma. A wiesz, dlaczego tak się dzieje? Bo ludzie nie wierzą w skarby.

Rodzice: Helena i Adrian Skowrońscy

Podobno rodzice są od wychowania dziecka twardą ręką, bo inaczej takie rozpuszczone toto sobie w prawdziwym życiu nie poradzi. Ale chyba w tym przypadku  ta reguła nie zdała egzaminu.
Ojciec właściciel sklepu monopolowego. Właściwie to dzięki niemu Filip, miał szacun w okolicy, bo wiadomo, że zawsze coś staruszkowi może zwinąć. Ojczulek, siedział w tym swoim sklepie ile się dało, byle by nie być pod odstrzałem swojej żony, co ani jego interesu, ani alkoholu lekko mówiąc nie toleruję. Ale dopóki sklep przynosi zyski, to milczy.
Głównym zajęciem Heleny Skowrońskiej z domu Janoszewska, było siedzenie w domu, lub u sąsiadki i narzekać na wszystko. Na syna nieroba, na męża, który woli alkohol od niej, na pogodę, na wszystko i na nic. Aż dziw, że swoją paplaniną nikogo nie zanudziła na śmierć. Przynajmniej nic nikomu o tym nie wiadomo.
...................................................................................................................................

Hanna Szczygieł
 W sumie to znali się od kołyski. W dzieciństwie zawsze razem,  wiecznie uśmiechnięci, z głowami pełnymi pomysłów. W sumie to każdy kto ich znał robił zakłady, kiedy się w sobie zakochają. Ich tak zwane kłótnie małżeńskie, były znane w całej okolicy. Ale wiadomo, że takie przyjaźnie nie trwają wiecznie. Oddalili się od siebie, Filip się zakochał, jak dla niego na śmierć w innej, ona wyjechała na studia.
Teraz, to Skowroński nie wie co ich łączy. Od jakiegoś czasu się mu ona podobała, co jej w końcu wyznał. Niby ma jakąś u niej szansę. Podobno.
Historia trochę jak z jakieś telenoweli. Ale czasami telenowele są-w małym stopniu, ale nadal są-oparte na życiu.


.............................................................................................................................................
Laura Filipowicz            

Poznał ją jak miał z szesnaście, siedemnaście lat i od razu wpadł po uszy. Imponowała mu. Była inna, od tych wszystkich wymalowanych laluń z jego rocznika. Śliczna blondynka, starsza, ale go to ostatnie nie obchodziło. W końcu ile się słyszy o tym w telewizji? A przepaść między nimi nie była taka straszna, cztery lata zbyt wielką przeszkodę nie robiły.
Byli przez jakiś w sumie szczęśliwi, ba. On nadal z jakby tęsknotą wspomina tamte czasy, bo warto było.
Wszystko zepsuł jej wyjazd do Warszawy. Nie mógł pojąć czemu to zrobiła, w jego umyśle od razu zaczęły się tworzyć obrazy Laury z jakimś przypakowanym facetem, który miał pracę, dom i konto w banku. Do dziś ma do niej żal i pretensje. Za nic nie przyjmie do siebie jej argumentów, będzie obstawiał przy swoim. W końcu on jest tym pokrzywdzonym, prawda? 




............................................................................................................................................................

Jakby ktoś miał coś do zarzucenia to niech wali śmiało ;3



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz