Podobno się nie nadaje. Mówią, że zbyt słaba, zbyt dobra, zbyt wrażliwa na ludzkie nieszczęście by codziennie patrzeć jak ludzie po prostu umierają. Za bardzo wierzy w dobre zakończenie, przywiązuje się do innych ludzi i ma w sobie zbyt wiele litości i wiary na lepsze jutro. Jest dobra w tym co robi, wyrzucając z ust jak z karabinu maszynowego setki słów niezrozumiałych dla normalnego sprzedawcy butów czy pasztetów, ratuje innym życie. Nikt w to nigdy nie zwątpił, promienieje gdy jej pacjenci promienieją, jej uśmiech jest w stanie postawić na nogi największego pesymistę, który kiedykolwiek pojawił się w Zakopanem. Nazywana Promyczkiem, niewyobrażalnie pocieszna z niej istota. Jednak nieważne jak bardzo dobrym jest człowiekiem, jest samotna. Nie ma czasu na życie towarzyskie bo chirurgia jest wszystkim o czym zawsze marzyła i tylko na tym się skupia. Nie ma czasu na sen i powroty do domu, z reguły żywi się kawą, batonikami i papierosami, nie chodzi, a biega. Gdy jest zmęczona lub głodna niewiarygodnie wielka z niej maruda. Nie znosi swojego nazwiska bo jakieś panie w telewizji stanowczo je kompromitują, nie znosi brukselki. Nie zna swojego ojca, a telefony od matki odrzuca i także ze względu na nią uciekła na drugi koniec Polski. Wynajmuje małe poddasze w jednej z kamienic w którym z reguły przebywa tylko i wyłącznie jej tłusty pies. Jest niebywale odpowiedzialna i odważna, jak i dorosła. Z reguły nawet zachowuje się jakby była dziesięć razy starsza i miała na głowie czteroosobową rodzinę, która z resztą się jej marzy. Zawsze chciała wziąć ślub i urodzić małe, pulchne dziecko. Choruje na zaawansowaną endometriozę, która z reguły prowadzi do bezpłodności, więc jedyne co jej jeszcze zostało to właśnie szpital i pies. Uwielbia czekoladę, a paznokcie maluje tylko na czerwono. Wolne chwile spędza na siłowni albo na obżeraniu się czymś, co wyglądem nie przypomina szpitalnych gołąbków lub batoników musli. Bardziej troszczy się o drugiego człowieka niż o samą siebie, za co najbliżsi z chęcią urwaliby jej głowę. Nigdy przy nikim nie płacze, a tylko i wyłącznie w swojej małej samotni, zwanej także szpitalną łazienką. Nigdy w sumie nie lubiła gór i zastanawia się, dlaczego po prostu nie uciekła nad morze. Gdy się denerwuje przygryza skórki u palców i unosi głos, jak i wymachuje dłońmi. Zawsze lubi mieć ostatnie zdanie i racje. Kocha szampany, buty i stare filmy. Nałogowo ogląda seriale medyczne lub Twin Peaks. Prowadzi jak istny pirat drogowy i sama się zastanawia nad tym jakim cudem zdała na prawo jazdy. Boi się ciemności i much, ma alergię na pyłki i naprawdę chciałaby się kiedyś zakochać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz