wtorek, 1 stycznia 2013



       Nigdy nie była łatwa w obejściu. Wszyscy zawsze uważali, że jej celem jest utrudnianie innym życia. Ale może zacznijmy od początku.
       Urodziła się nocą, trzynastego grudnia tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego dziewiątego roku w Kościelisku, jako drugie dziecko, a zarazem pierwsza córka, Bernadety i Andrzeja Zawadzkich. Już jako niemowlak była bardzo krzykliwa, choć wówczas sygnalizowała jedynie głód i niewygodną pozycję. Kiedy trochę odrosła od ziemi i nauczyła się chodzić, płaczem wymuszała wszystko, dosłownie wszystko. Kiedy zapragnęła lizaka - musiała go dostać, gdy zauważyła nowy numer swojego ulubionego komiksu - musiała go mieć. Ronie miała jednak to szczęście, że posiadała starszego brata, który dostrzegłszy wielką nierówność w traktowaniu, dał jej szkołę życia. Sebastian nauczył ją wielu rzeczy. On sprawił, że przestała zachowywać się jak kapryśna dziewczynka. Codziennie po lekcjach uczył ją grać w piłkę nożną, a kiedy kopanie piłki zaczęło stawać się zbyt monotonne, zaprowadził ją do warsztatu ojca. Właśnie wtedy zaczęła się ich przygoda z motoryzacją. Bastian nauczył ją zmieniać opony, składać silniki i co najważniejsze, świetnie prowadzić. Wspólnie złożyli niejeden samochód i stali się ogromną pomocą dla ojca, który wcześniej samodzielnie prowadził swój warsztat. Ich życie było niczym bajka. Wspaniała rodzina, mieszkająca w niewielkim domku pod miastem, trwająca w zgodzie z sąsiadami którzy co sobota zbiegali się w ich ogrodzie na grillu, który organizował Andrzej. Nieustanne zabawy, smaczne jedzenie i doborowe towarzystwo to coś, bez czego rodzina Zawadzkich nie potrafiła się obejść.
       Wszystko zaczęło się psuć, kiedy Bernadeta trafiła do szpitala w stanie krytycznym po ciężkim wypadku samochodowym, którego była uczestniczką. Przeszła dwie operacje. Jej funkcje życiowe były zachowane, jednak lekarzom nie udało się powstrzymać śpiączki. Weronika miała wówczas osiemnaście lat i wszystko przestało się dla niej liczyć. Choć nigdy tego nie okazywała, była bardzo związana z matką. Mówienie o uczuciach nigdy nie było jej dobrą stroną. Okres sześciu miesięcy po wypadku był chyba najgorszym czasem w ich wspólnym życiu, ale na dziewczynie odbił się najgorzej. Przestała wracać do domu, kiedy ze szkoły zaczęły napływać listy z groźbami o wyrzucenie czy wezwaniami do dyrektora. Kiedy skończyła ogólniak, (ledwie skończyła) nie myślała nawet o pójściu na studia z czego jej ojciec i brat byli bardzo niezadowoleni. Mieli nadzieję, że chociaż ona będzie wstanie się wybić i pokierować swoje życie w lepszą stronę. Ronie nie chciała tego słuchać, w końcu znała lepszy sposób na zarabianie pieniędzy - wyścigi.
       Szybkość stała się kolejnym etapem jej życia. Trzy miesiące zajęło jej wkręcenie się do najlepszej ekipy ścigaczy w okolicy. Była dobra, jeździła szybko i wygrywała. Swój pierwszy samochód złożyła w garażu ojca, jednak kolejne remontowała wraz z nowymi znajomymi. Wszystko szło dobrze, w domu pojawiała się na niedzielne obiady, w tygodniu mieszkała z innymi kierowcami. Mając dwadzieścia jeden lat zakochała się po raz pierwszy, oczywiście nie licząc przedszkolnych miłostek. Nie wyszło jej to jednak na dobre. Po roku ich burzliwej znajomości Weronika wróciła do domu z torbami i siniakiem pod okiem.
       Po wszystkim miała dwadzieścia dwa lata i żadnych planów czy perspektyw na życie. Wcześniej była wolna, robiła na co miała ochotę, by skończyć jako mechanik w warsztacie należącym do ojca. Nie narzeka na swoją robotę. Lubi pracować przy samochodach, mimo wcześniejszych sprzeczek, są one jej największą pasją. Przez ten czas udało jej się trochę usamodzielnić. Wynajęła mieszkanie w Zakopanem, kupiła i wyremontowała samochód dla siebie. Stara się jakoś zaplanować sobie przyszłość, jednak niewiele w tej kwestii jej wychodzi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz