środa, 24 kwietnia 2013

On chce mnie zabić mamo!




FILIP SKOWROŃSKI
15.03.1991 w Zakopanem
Bezrobotny z wyboru państwa polskiego.

Pan też ma takie przeczucie, że jest się tylko taką o mrówką w tym świecie? Nic nie znaczącym ktosiem, który tylko zabiera tlen, pożywienie i picie? Nie? Ale pan jest dziwny. Radzę znaleźć panu żonę, chociaż....nie jednak nie. Tak jest lepiej, niech mi pan uwierzy i pan żeś niewinnej niewiasty na marny los nie wskazuje. Jaka dwuznaczność panie ja tylko stwierdzam fakt. W końcu wolny kraj.

Jego życie to nie kolejna książka opisująca losy sieroty/biednego dziecka w patologicznej rodzinie/chorego na coś tam, pokrzywdzonego przez los człowieka (niepotrzebne skreślić). W całym swoim krótkim życiu nikogo nie zabił, nikogo nie okradł, nikogo nie uratował. Był, jest i będzie typowym wyjadaczem chleba, który swoją osobą spowalnia gospodarkę. Ot anonimowy, szary człowieczek. Nie przeszkadza mu to, ba. Wszystko co złe może zwalać na innych.
Urodził się w Zakopanem i z tego miasta nie zamierza wysunąć nosa. Podczas, gdy wszyscy jego znajomi po maturze rozjechali się po całej Polsce, on uparcie twierdząc, że tu jest jego miejsce na ziemi, nie miał zamiaru się ruszyć. Matka chyba odetchnęła z ulgą, że jej synuś nie będzie szlajał się nie wiadomo gdzie i przynosił wstyd nazwisku, a ojciec tylko burknął pod nosem, że nie będzie go utrzymywać. I tak go utrzymuje. Po ledwo zdanej maturze, bez wykształcenia wyższego człowiek nie ma wiele perspektyw. Nie to, że on nie próbował, po prostu...to wina Tuska i tyle. W końcu czym on zawinił?

Pamięta, że kiedyś chciał zostać narciarzem. Na początku nawet zaczął ćwiczyć jak należy, ale po jakimś czasie...wiadomo. Znudziło mu się. Nigdy nie miał zbyt wielkiej woli, wyznaczone cele zawsze po chwili przestają go interesować. Ale to też nie jego wina, tylko jego natura.
Nigdy nie lubił, gdy było cicho. Gdziekolwiek się nie udał musiało się coś dziać. Nieważne co, ale by to było coś godnego uwagi i zainteresowania.

Co ludzie powiedzą? No słyszałem, że był chyba taki angielski głupowaty serial, tak mi się zdaje. Ale przyznaj wszystkie angielskie seriale to kompletne dno. Nie wspominając już o naszych polskich. Szczerze? To świat już kompletnie zszedł na psy, oto moje zdanie. Wspaniałomyślne z resztą. Co nie?

POWIĄZANIA||GALERIA||NOTY

.......................................................................................................................................................
Brym :). Devon Bostick na zdjęciu. Wątki i powiązania zawsze i wszędzie, podrzuć pomysł toto zacznę. Albo na odwrót.


88 komentarzy:

  1. [ Słodki facet *.* Jakiś pomysł na powiązanko lub wątek?]

    Hanka skakanka

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Mam głupie pomysły same. Kartę czyta się przyjemnie, prosto napisana - lubię takie.
    Kilka pomysłów:
    - może nasz kochany Filipek zauroczył się z Hance ale ona taka raczej niechętna na te wszelkie sprawy, znaczy no nieśmiała.
    - jeden z jej braci będzie mógł ją próbować zeswatać
    - mogą się znać bo oboje są młodzi i mieszkają tu od zawsze ale nie widział jeszcze Hanki w mundurze i jak ją zobaczy to wywali gały
    - może pomagać w remoncie jej domu, nie wiem
    w sumie jestem otwarta na wszelkie propozycje :D bo dla mnie im bardziej skomplikowane coś tym lepsze.]

    Hanka zapiekanka; nie patrz na to, chyba mi się nudzi

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Myślę, że to bardzo fajny pomysł. Czekam aż napiszesz :D]

    Hankafiliżanka

    OdpowiedzUsuń
  4. [Dzień dooobry, a raczej dobry wieczór :) Jakieś pomysły na wątek/powiązania z Katią?]

    Katia

    OdpowiedzUsuń
  5. [W Zakopanem :) Wąteczek z Justyną? ;>]

    OdpowiedzUsuń
  6. [Oni obydwaj to widzę takie wyrzutki światowe. Mój nie ma gdzie mieszkać zbytnio, a twój nie ma gdzie pracować xD Może coś z tym?]

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Ok, a ja muszę szukać rymów do Hanka ]

    Hanki rodzice należeli do dosyć bogatych osób. Jej ojciec posiadał karczmę w centrum miasta, która miała ten klimat i turyści lubili ją odwiedzać. Już nie wspomnę nawet o miejscowych, szczególnie starszych osobach. Zaś pani Szczygieł skończyła dziennikarstwo, ale nigdy nie musiała pracować. Była gospodynią domową. Zajmowała się wychowywaniem dzieci, dbaniem o dom i ogród, które były naprawdę spore.
    Nasza młoda panna Szczygieł niedawno wróciła do domu i weszła od strony tarasu. Ale oczywiście jej matka z ojciec chyba mieli jakiś spisek bo gdy tylko weszła do domu jej matka do niej podbiegła, poprawiła jej włosy i kazała biec do Filipa spytać się go czy czegoś nie chce do jedzenia czy picia.
    Hanna westchnęła głośno i wywróciła oczyma. Nawet nie zdążyła przebrać butów. Dlatego też w swoim ciemnozielonym mundurze, który składał się z koszuli, apaszki, marynarki z odznakami oraz spódniczki zeszła po schodach by znaleźć się przed domem. Jej buty na małym grubym obcasiku stukały przy tym. Zarzuciła swój warkocz na bok i już miała coś mówić do mężczyzny kiedy ten po prostu wpadł na ich trawnik.
    Wywaliła oczy jakby właśnie ujrzała kogoś nagiego co biega po ulicy. Podeszła szybko do Filipa i przykucnęła przy nim. Spojrzała na Niego badawczo przekrzywiając lekko głowę:
    - Żyjesz? Nie umieraj, bo będzie że Cię z drabiny zrzuciłam. Nie połamałeś się?

    Hankakoleżanka

    OdpowiedzUsuń
  8. [W budynku TORPu jest knajpa, z tego co wiem, więc może się pan Filip wybierze na piwo, a Jagna by w tym samym czasie przyszła na herbatkę po pracy, jako zmęczony człowiek, który miał ciężki dzień? :D]

    /Justyna

    OdpowiedzUsuń
  9. Obserwowała go bacznie bo w końcu przed chwilą spadł z wysokości i tak naprawdę mogło mu teraz wszystko dolegać. Mógł mieć nawet uszkodzenie kręgosłupa. Oczywiście w głowie panienki Szczygieł pojawiały się jakieś czarne scenariusze. Ale ten nagle otworzył oczy i patrzył na nią uśmiechnięty. Czy on właśnie próbuję się śmiać? Uniosła zdziwiona brew.
    - Harcerzem? Skautem? - spytała dosyć retorycznie wybuchając śmiechem.
    - Z pracy wracam. Jestem leśniczym, pracuję w leśniczówce. Jestem strażnikiem lasu.- powiedziała nieco rozbawiona.
    Wstała i wyciągnęła w jego kierunku swoją smukłą dłoń. Kiedy ten wstał ona odsunęła drabinę z przejścia i spojrzała na trawę, która cała była poplamiona od farby, już nie wspomni o samym Filipie.
    - Miałam tu przyjść nie po to by ratować Cię z opresji tylko zapytać się czy chcesz do picia czy jedzenia. Więc jak będzie?

    Hanka twoja fanka

    OdpowiedzUsuń
  10. Bywały momenty, w których każdemu, nawet najbardziej entuzjastycznemu i zadedykowanemu, człowiekowi zdarzało się pomyśleć kurwa, mam dość, wypierdalam na Madagaskar. Tak było na przykład tego pięknego wieczora, kiedy Justyna po dwunastu godzinach spędzonych na akcji wróciła do siedziby głównej TOPRu, żeby pozbierać swoje zabawki, przebrać się, zabrać torbę i móc w końcu wrócić do domu. Oddałaby królestwo za herbatę, a obawiała się, że spowoduje siedem wypadków, zanim dojedzie samochodem do domu i w progu zacznie błagać dziadka, żeby zrobił jej potrójną herbatę w największym kubku, jaki znajdzie w domu. A było tego sporo. Dlatego też, nie chcąc ryzykować życia swojego i osób postronnych, zeszła do karczmy, która znajdowała się w tym samym budynku, zamówiła swoją wymarzoną herbatę, po chwili zabrała parujący kubek z baru i ruszyła z nim w kierunku jedynego stolika, który zajmował jakiś naburmuszony samotny konsument piwa, nie zaś rozgadana grupa znajomych. Postawiła naczynie na blacie, rzuciła torbę na krzesło pod oknem i usiadała naprzeciwko nieznajomego chłopaka.
    - Nawet jeśli ci się to nie podoba, dzisiaj na pewno nie będę siedzieć na podłodze. - Wyglądała jak siedem nieszczęść, więc liczyła na to, że otrzyma choć odrobinę miłosierdzia od przypadkowego towarzysza.

    /Justyna

    OdpowiedzUsuń
  11. - W sumie lepiej będzie jak się umyjesz. Ja w tym czasie się ubiorę a moja matka zapewne i tak już pichci jakiś obiad więc i tak się załapiesz. - powiedziała lekko rozbawiona i rozpięła już marynarkę.
    - A co do wyrzucania papierków w lesie spróbuj zrobić to na mojej zmianie a pożałujesz. - powiedziała z wrednym uśmieszkiem i podeszła do drzwi. Otworzyła je i wykonała zapraszający gest.
    - Chociaż w sumie zdejmij butem i śmigaj na palcach do pierwszych drzwi po prawo. Ja Ci przyniosę jakieś ubrania z pokoju Władka.
    Nawet nie czekając na jego odpowiedź po prostu poszła po schodach na górę a w domu można było poczuć zapach smażonego boczku. Oczywiście dla Hanki był już zrobiony osobny obiad, który nie miał w sobie tych mięsnych rarytasów.
    Po jakiś pięciu minutach zapukała do drzwi łazienki i słysząc proszę po prostu weszła. W ręku trzymała jeansowe spodnie i koszulę w kratę. Położyła je na szafce i spojrzała na niego jak teraz próbował ściągnąć ubrania tak by niczego nie pobrudzić. Wyjęła z szafki worek na śmieci.
    - Wsadź je na razie tutaj, potem coś zaradzimy. - powiedziała i stanęła przy drzwiach.
    Miała już rozpuszczonego warkocza a jej włosy były lekko pofalowane. Miała zwykłe czarne leginsy oraz brązową bluzkę z krótkim rękawem.
    - Jakbyś mnie potrzebował jestem w kuchni.

    Hanka kaszanka

    OdpowiedzUsuń
  12. Spojrzała na omawianą podłogę, jednak jej umysł był na tyle zmęczony, że wyobraźnia nie była w stanie podsunąć miliona apokaliptycznych wizji rodem z reklam Domestosa, których to wizji głównymi bohaterami były pełzające, fruwające i podskakujące wszędzie dookoła nich bakterie. Podłoga zdecydowanie nie była najlepszym tematem do rozmowy, nawet jeśli osią dyskusji miałyby być gatunki bakterii, które ją wiernie zamieszkiwały. Większość łacińskich nazw i tak wyleciała jej z głowy zaraz po egzaminie, a sam egzamin miał miejsce już kilka lat temu, więc nawet nie mogłaby się pochwalić swoją wiedzą, żeby nadrobić to, jak żałośnie w tym momencie wyglądała.
    - Świetnie, bo to akurat ostatnie o czym marzę po dzisiejszym dniu - odpowiedziała. Wolała ograniczyć poziom narzekania, bo gdyby miała wyrazić całe swoje zrezygnowanie i niezadowolenie w tym konkretnym momencie, erupcja rzuciłaby jej rozmówcę na przeciwległą ścianę, wcześniej obracając nim kilka razy po pomieszczeniu. A to nie brzmiało jak świetny początek znajomości.

    /Justyna

    OdpowiedzUsuń
  13. Hanka siedziała przy stole i układała z kostek cukru jakieś piramidki. Słysząc słowa chłopaka odwróciła w jego stronę głowę i chyba pierwszy raz podczas dzisiejszego dnia posłała mu uśmiech, i to nawet tai miły i promienny.
    Pani Szczygieł się śmiała a młody chłopak nie dał jej dojść niemalże do sprawy.
    - Mówiłam mamie co się stało. - powiedziała i poklepała miejsce obok siebie.
    - Biedaku, masz szczęście, że żyjesz1 - powiedziała starsza kobieta. - Herbatki czy kompociku do obiadu? - spytała odwracając się do niego. Wyglądała jak Hanka za jakieś trzydzieści lat. Miała podobne oczy i ten sam uśmiech. No i nie okłamujmy się obie były ciepłymi istotami.
    - Hanka nakryj do stołu. - zarządziła matka kładąc na długim stole deski, na których zaczęły powoli lądować garnki.
    Dziewczyna położyła sześć talerzy: dla niej, matki, ojca, dwóch braci oraz dla Filipa. Czując zapachy dobrego jedzenia nawet jej kot pojawił się na horyzoncie, co było najśmieszniejsze już w jego misce czekały na niego rarytasy.
    W jednym malutkim garnuszku była kasza gryczana z warzywami, wiadome było, że to dla naszej Hanki, która nie tknie się tych bitek oraz gulaszu. Pani Szczygieł wyszła na taras i zawołała resztę.
    - Dobrze, że się nie połamałeś. - stwierdził ojciec Hanki i zaczął nakładać sobie górę ziemniaków. Nawet na tyle osób tego jedzenia było za dużo.
    Oczywiście bracia dziewczyny gadali sobie z nim a ten wydawał się skrępowany. Hanka by się trochę pośmiać chwilę po tym jak nałożyła sobie trochę kaszy na talerz rękę, którą miała pod stołem położyła na udzie Skowrońskiego i poklepała go lekko.

    Hanka muszynianka

    OdpowiedzUsuń
  14. [Witam serdecznie :) Co do powiązania, to może Filip mógłby być dawnym przyjacielem/chłopakiem Laury? Kobieta mieszkała tutaj parę lat, lecz wyjechała do Stolicy, a teraz znowu wróciła? Między nimi mogłaby być taka pokręcona, nawet może i toksyczna relacja. Co Ty na to?]

    OdpowiedzUsuń
  15. Widząc reakcję Filipa nasza Hanka cicho zachichotała pod nosem i wpakowała sobie duży kawałek papryki do ust. Pogryzła go dokładnie i przełknęła. Chwilę później jej kot pojawił się obok i zaczął łasić się do jej nóg. Kobieta zdjęła rękę z uda chłopaka i przejechała po łebku kota. Ten zamruczał głośno.
    Czy byli idealną rodziną? W sumie sama nie wiedziała. Po prostu nigdy nie szukali powodów do kłótni, cieszyli się z tego co mieli. I matka i ojciec byli optymistami, ten cudowny dar przeszedł na ich dzieci. Dlatego ich dom był tak promienny. Chociaż dobrze dało się wyczuć to, że rodzice Hanki próbowali ją zeswatać. Patrzyli na Filipa czasem jak na jakiś produkt, który miałby pasować do panny Szczygieł. Ale przy tym byli bardzo mili i pogodni. Byli gotowi zrobić dużo dla innych ludzi.
    - A Ty no Filipie - zaczął ojciec dziewczyny zaciągając na ten typowy góralski sposób - Taki fojny chłopak, zabrołbyś czasem naszom Hankę z domu bo ona tak soma siedzi.
    Kobieta wywróciła oczami i odezwała się:
    - Tato daj spokój.
    Rodzina jadła w spokoju obiad oczywiście wszyscy zagadywali Filipa. Potem Hanka wraz z mamą zaczęła sprzątać ze stołu a kot usiadł na miejscu Hanki i zaczął łasić się do Filipa. Dziwne bo zazwyczaj nie lubił facetów w otoczeniu Hanki. Może nie uważał go za zagrożenie?

    Hanka

    OdpowiedzUsuń
  16. [Dziękuje za zaczęcie!]
    Powroty. Jedni je uwielbiają, inni już nie bardzo. Dla jednych powrót jest wstydem, dla drugich nowym startem. Tak było w przypadku Laury. Chociaż nie. Ona całe życie była na walizkach. Nie umiała zagrzać na stałe miejsca. Warszawa - Zakopane - Warszawa - Zakopane i tak w kółko. Nie umiała się zdecydować w końcu gdzie chce mieszkać. Z reszta...Nie wiedziała wcześniej sama, czego chce. Jednakże w końcu postanowiła wrócić. Wrócić i zacząć wszystko od zera.
    Jadąc autobusem była spóźniona do galerii. Cholera jasna, Filipowicz powinnaś mieć z tysiąc budzików, a nie tylko jeden. Na szczęście dzień miał być luźny, wiec nie będzie miała kierowniczki na głowie. Szczęście. Wchodząc do zatłoczonego autobusu, chciała iść i skasować bilet, kiedy to nagle go ujrzała. Zamrugała kilkakrotnie oczyma nie wierząc, że to naprawdę on.
    Filipa znała jeszcze za czasów, kiedy ten był jeszcze w szkole średniej. Młodszy o kilka lat chłopak oczarował ją. Był inny niż pozostali. Wyjątkowy? Dla niej z pewnością. Co się zmieniło, coś popsuło. Cóż to takiego było? Sama nie pamiętała, a może nie chciała pamiętać? Teraz to już nie było istotne. Z jednej strony była na niego zła. Ba, wręcz wściekła, że nie umiał zrozumieć jej wyjazdu i na koniec obraził się niczym mały chłopczyk, któremu odmówiono kupna samochodziku. Czasy, ludzie się zmienili, ale patrząc na niego była pewna, że Filip chyba jeszcze nie wyrósł z owej nienawiści. Postanowiła jednak spróbować. Przeciskając się przez tłum stanęła z nim twarzą w twarz. - Cześć Filip.- Zaczęła spoglądając na niego. Zmienił się. Zmężniał. Stał się prawdziwym mężczyzną. Przynajmniej z wyglądu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Hanka zbierała wszystko ze stołu oczywiście wszystko kładąc na blacie w kuchni. Matka opróżniała talerze z resztek jedzenia i wsadzała je do zlewu. Mimo, że mieli dużą rodzinę pani Szczygieł nie była skłonna do używania czegoś takiego jak zmywarka. Dobrze, że była chociaż do pralki przekonana. Chociaż i tak sama wieszała pranie na sznurkach.
    Nie wiedziała co ma myśleć na temat tego ich całego wspólnego wyjścia. Bo to chyba można by było zaliczać pod randkę. A jej to nigdy nie wychodziło najlepiej. W sumie zdawało jej się nawet, że nie jest do tego stworzona. A gdyby Filip zdawał sobie sprawę z tego, że jej rodzina gada tak samo jak jego matka to zapewne mógłby podzielić się z nią jej cierpieniem.
    Kiedy usłyszała słowa mężczyzny, który wstał naprawdę szybko uśmiechnęła się lekko ale jak krzesło upadło zaśmiała się. Kot syknął głośno i przestraszony uciekł, chociaż jeszcze chwilę wcześniej był gotowy władować się mężczyźnie na kolana by być łaszonym. Może i był gruby ale biegał naprawdę szybko skubany.
    - W sumie..- zaczęła się zastanawiać a matka gadała z kuchni, że nic nie trzeba robić bo ona sobie poradzi.
    - Możesz iść ze mną na górę. - powiedziała i stanęła na pierwszym schodku.
    Gdy chłopak do niej dołączył poszła po schodach na górę. Kiedy dotarli w końcu na miejsce poszła na koniec korytarza i otworzyła drzwi pokoju. Miał on skośny sufit w jednym miejscu. Był bardzo duży i był niczym połączona sypialnia z salonem. Hanka siadła sobie na kanapie i spojrzała na Filipa, który właśnie zamykał drzwi.

    Hanka

    OdpowiedzUsuń
  18. Ona szczerze powiedziawszy kiedy była małą dziewczynką wmawiała wszystkim wokół, że Filip będzie jej mężem. Będą mieszkać w dużym domu, będą mieć dużo dzieci i psa. A jak widać na dzień dzisiejszy oboje byli samotni, nadal mieszkali z rodzicami a zamiast psa miała spasionego kota, który nie wiadomo jakim cudem zajmuje połowę łóżka gdy śpią.
    Siedziała na swojej kanapie po turecku. Patrzyła na chłopaka, który stał i opierał się o ścianę. Ona naprawdę nie gryzła więc nie wiedziała dlaczego nie usiadł obok niej. Ale nic na to nie powiedziała.
    Słysząc jego wypowiedź uniosła lekko swoją lewą brew.
    - Kilka podpaleń ostatnio. A misie są bardzo posłuszne i na pewno o wiele lepiej radzą sobie na drabinach niż Ty. - powiedziała z nieco wrednym uśmieszkiem rozbawiona.

    Hanka

    OdpowiedzUsuń
  19. [ dziękuje :3 a może być i powiązanie, jeśli jest jakiś pomysł. bo ja raczej od początków jestem :<]
    Anya

    OdpowiedzUsuń
  20. - Bo dobrze wiesz, że nie lubię wysokości. Właśnie wtedy zdałam sobie z tego sprawę. Musiałam się wdrapać na te drzewo by się o tym dowiedzieć. - powiedziała nieco oburzona oczywiście jego śmiechem i reakcją. Dlatego też wzięła grubą książkę ze swojej kanapy i rzuciła wprost w jego plecy.
    Ona nie wiedziała czy jej się Filip podoba. Po prostu bardzo go lubiła i zdawało jej się, że nie myśli on tylko jak się dostać do jej majtek, to było nawet słodkie.
    Podeszła do swojej szafki i wyjęła z niej schowaną paczuszkę papierosów. Wyciągnęła jednego i wyciągnęła w jego kierunku paczkę. Nie wiedziała czy weźmie. Ale nasza Panna Szczygieł miała nawyk, który został jej ze studiów - lubiła sobie czasem popalać. Otworzyła okno balkonowe i usiadła na progu by odpalić papierosa za pomocą zapałek. Zaciągnęła się mocno i przetrzymała chwilę dym w płucach.
    - A tak właściwie to naprawdę chcesz mnie gdzieś zabrać?- spytała nawet nie patrząc na niego.

    Hanka

    OdpowiedzUsuń
  21. Laura zmierzyła go uważnie wzrokiem. Spodziewała się takiej reakcji. Znała go aż za dobrze. Dziwił ją tylko fakt, czemu....Czemu Filip nadal się tak zachowuje? Czemu nadal jest obrażonym na cały świat dzieckiem? Ona inaczej się na to zapatrywała. Cóż, zawsze mieli odmienne zdania. W takim razie czego z nim była? Bo czuła się inaczej, niż przy wszystkich mężczyznach. Nie obchodził ją jego wiek, to że ona była na studiach a on dopiero kończył liceum. To się nie liczyło. Bo przeżyła z nim naprawdę niezapomniane chwile.
    - W tym momencie jadę z Tobą autobusem. A z tego, co pamiętam to mieszkałam. - Odparła z iście stoickim spokojem. Nie chciała się kłócić, ani denerwować. To było niepotrzebne. Mimo tego, iż pragnęła uniknąć sprzeczki, ona wisiała nad nimi mając wrażenie, że zaraz się oberwie. - Nadal jesteś obrażonym na cały świat dzieckiem któremu nie dano zabawki? - Zapytała nie mogąc się powstrzymać. Zmrużyła oczy uśmiechając się gorzko. Oj Filipowicz, Filipowicz. Zapowiada się dość ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  22. - Oj no już nie popisuj się tak kowboju! - powiedziała rozbawiona słysząc jak próbował siebie dowartościować.
    Ona nigdy nie paliła. To na studiach nauczyła się palić papieroska do piwka. I tak jakoś zostało, że lubiła sobie czasem zapalić. Poczuć to dziwne mrowienie z płucach a czasem nawet zawroty głowy. Dobrze, że jej rodzice o tym nie wiedzieli bo zapewne robiliby jej wykłady na ten temat. Wystarczy, że ojciec popala tytoń z tej swojej drewnianej fajki i mama wypędza go na taras by jej w domu nie śmierdziało.
    Przeciągnęła dwoma zapałkami po opakowaniu a te od razu się zapaliły. Trzymając swojego papierosa pomiędzy wargami odpaliła jego. Nie wiedziała dlaczego tak szybko się odsunął. Spojrzała przed siebie i paliła spokojnie. Odgarnęła na plecy długie pofalowane lekko włosy.
    - To wyjdźmy gdzieś kiedyś. - powiedziała bardzo spokojnym tonem.
    Siedzieli dłuższy czas i palili papierosa. Zaczęło się powoli ściemniać a nasza Hanka nie wiedziała co ma robić. Czy chłopakowi chciało się tu siedzieć czy nie. Czy się nie nudził, czy nie drażniła go ta cisza, która trwała od jakiś dziesięciu minut.

    Hanka

    [ mam zamiar zrobić coś takiego, że Hanka da mu buziaka i przez to jeszcze bardzo zawróci mu w głowie a jak on dalej będzie pomagał w remoncie to będzie go unikać skrępowana. Co ty na to? :D ]

    OdpowiedzUsuń
  23. [ tuturururutu ! Co Ty na to? dobra koniec bo mi się znów jakieś dziwne piosenki wkręcą jak ostatnio Reni Jusis o_o]

    Hanka siedziała w ciszy i myślała o dziwnych rzeczach jak ustawa o obronie lasów, o jej kocie, który dziwnie długo nie dobijał się do drzwi, właściwie w ogóle się do nich nie dobijał. I tak właściwie ta cisza jej nie przeszkadzała bo nie miała zamiaru ględzić bez sensu. Nie należała do tych osób.
    - Nie deklaruj się tak od razu bo jeszcze Cię wykorzystam. - odparła rozbawiona. - Ale w sobotę jest koncert, możemy tam pójść. - to już dodała patrząc znów przed siebie.
    Nagle z ogrodu rozniósł się głos ojca, który nawoływał Hankę. Ta wyszła na balkon i spojrzała na Niego zdziwiona.
    - Zawołaj mi no tu Filipa bo z nim pogadać muszę. - zdziwiona kobieta podniosła brew i spojrzała na swojego towarzysza.
    - Mój ojciec coś od Ciebie chce, leć na dół. - powiedziała spokojnie.
    Kiedy ten wstał zrobiła coś czego się nie spodziewała ze swojej strony. Po prostu do niego podeszła i lekko musnęła jego wargi.
    - Powodzenia. - powiedziała tylko lekko uśmiechnięta kiedy ten już trzymał dłoń na klamce i chyba niespodziewanie ją nacisnął bo miał zabawną minę.

    Hanka

    OdpowiedzUsuń
  24. Ona też sama nie wiedziała dlaczego to zrobiła. W sumie to było dziwne. Po prostu tak nagle złapała na to ochotę. Jakby to był zwykły gest poklepania po ramieniu bądź przytulenie. Poczuła się naprawdę dziwacznie i uświadamiając sobie jak to mogło źle wyglądać odwróciła głowę w drugą stronę.
    Widać Filip był nieco zmieszany a raczej zdziwiony tą sytuacją. Wnioskowała to po jego minie i zachowaniu. Mało nie wyrwał drzwi z zawiasów gdy wychodził. Gdy już to zrobił Hanka pośpiesznie zamknęła drzwi i usiadła na podłodze lekko uderzając się w głowę i mówiąc do siebie cicho pod nosem jaka to jest głupia.
    Jak nasz Filipek zszedł na dół mógł zobaczyć ojca stojącego z już nabitą fajką. Miał zamiar iść zapalić ją na taras, ale wolał poczekać by wszystko ustalić z chłopakiem.
    - Dziękuję Ci Filip, że nam pomagasz. Oczywiście zapłacimy Ci za to bo pracujesz za dwóch chłopów jakich moglibyśmy wynająć ! - powiedział zadowolony.
    - Jeśli dalej tak pójdzie z moim kręgosłupem będziesz mógł nosić skrzynki z alkoholem w mojej karczmie, dorobisz sobie. A co do Hanecki..- to ostanie mówił już znacznie ciszej - To dobra dziewczyna, tylko nieśmioła. Przecie ona płokała jak Ty tom dziewczyne miołeś.


    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  25. Mężczyzna widząc jego reakcję i pytanie roześmiał się głośno wsadzając swoją fajkę pomiędzy zęby. Ruszył w kierunku tarasu i usiadł na fotelu bujanym. Odpalił swoją fajkę i zaciągnął się mocno.
    - Rozbawiłeś mnie młody człowieku. Hanka i posiadanie kogoś? Jedynym mężczyzną w jej życiu jest ten jej zapchlony kot. - pobujał się chwilę na fotelu zaciągając się swoją fajką.
    - Nie wiem co źle zrobiliśmy. - zaczął rozbawiony mężczyzna. - Jasiek już po ślubie, dziecko w drodze. Włodek zaręczony. A najstarsza Hanecka? Nadal z rodzicami mieszka. Musi wyjść za mąż póki ładna bo potem to już żoden facet jej nie weźmie. - mężczyzna cały czas się śmiał, widać był tym wszystkim rozbawiony.
    - A doj no to z tym trownikiem spokój. Urośnie trochę to się go skosi, będzie jak nowy. - mężczyzna zaciągał idealnie jak rodowity góral. Widać było, że się tego nie wstydzi i mieszkał tu od zawsze, nie próbował się pozbyć swojej kultury.
    - Dobra Filip nie zajmuje Ci czasu, leć do Hanecki albo gdzie tom chcesz.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  26. - Adoratorów to może ona i ma tylko szkoda, że żaden jej nie interesuje. - powiedział rozbawiony mężczyzna.
    - Z Bogiem młody człowieku, z Bogiem. - powiedział na pożegnanie i wrócił do palenia swej fajki.
    Hanka siedziała jeszcze chwilę a potem zaczęła chodzić po pokoju jak głupia. W sumie to co zrobiła nie było za mądre i dlatego teraz się stresowała. Co innego jakby był to jakiś zwykły chłopak, który pracuję u jej rodziców przy remoncie domu. Ale to był Filip, ten sam Filip, który był kiedyś jej pierwszą miłością (kiedy miała pięć czy tam sześć lat ale nikt nie musi o tym wiedzieć).
    Słysząc pukanie do drzwi nie wiedziała co ma zrobić. Usiadła szybko na kanapie, podkurczyła nogi i wzięła jakąś książkę do ręki. założyła włosy za ucho i otworzyła w jakimś miejscu książkę.
    - Wejdź! - powiedziała tylko a gdy ją zobaczył mógł ujrzeć siedzącą Hankę w tej swojej pozycji, w której zawsze czytała. Nie odciągnęła wzroku od lektury by się zapytać:
    - I co, załatwione wszystko?

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  27. - Tak to bardzo dobry mężczyzna. - powiedziała tylko.
    Chwilę jeszcze patrzyła w swoją lekturę jednakże potem zamknęła książkę i przeniosła swój wzrok na niego. I znów cisza. Zadawało jej się, że trwała dłużej niż ta poprzednio.
    A słysząc jego pytanie nie wiedziała co ma zrobić. W sumie chciała gdzieś z nim iść, ale to również wiązało się z tym, że będzie nadal skrępowana tą sytuacją. A raz się żyję. Nie ma czym się przejmować Hanka, udawaj, że to się nie stało.
    - W sumie mogę gdzieś iść. - powiedziała spokojnie. - Tylko muszę wiedzieć gdzie bo nie wszędzie wejdę sobie ubrana prawie jak w piżamie. - powiedziała nieco rozbawiona a po chwili można było usłyszeć jak ktoś drapie do drzwi i miauczy głośno.
    - Weź go wpuść bo nie da spokoju.


    Hanka

    OdpowiedzUsuń
  28. Dziewczyna rozsunęła drzwi swojej szafy, w której wisiało wiele ubrań, ale najbardziej odznaczał się mundur, w którym ją dzisiaj widział. W końcu nosiła go do pracy jeśli siedziała w leśniczówce. Na pracę w terenie miała inny strój, który również można było nazwać mundurem tylko takim..mniej wyjściowym.
    Kot wbiegł niczym torpeda i położył się na łóżku rozkładając się jak tylko potrafił. Od razu przymknął powieki i poszedł spać.
    - Spokojnie kowboju, dam sobie radę. - powiedziała i wyjęła z szafy swoją zieloną kurtkę i wciągnęła na siebie. Tak samo założyła pierwsze lepsze buty. Wzięła włosy i związała je szybko niedbałego koka.
    - Gotowa. - powiedziała krótko.

    Hanka

    OdpowiedzUsuń
  29. - Daj spokój, Władek nawet nie zauważy, że ich nie ma. Ostatnio jest tak zajęty swoją narzeczoną, że nie wie gdzie ma ręce a gdzie nogi, naprawdę. - powiedziała nico rozbawiona. Wzięła swój telefon komórkowy i wsadziła do kieszeni kurtki.
    - W takim bądź razie mój drogi kolego gdzie zmierzamy? - spytała otwierając drzwi od swojego pokoju. Wyszła na korytarz i stukając nogami o drewniane deski zaczęła schodzić na dół. Poczekała na swojego towarzysza. Matka widząc ich posłała im tylko promienny uśmiech i zmywała dalej naczynia. Zapewne kiedy wyjdą poleci do ojca by mu powiedzieć, że Hanka z Filipem gdzieś wyszła.
    Gdy wyszli za wewnątrz odetchnęła świeżym powietrzem i ruszyła przed siebie by wyjść z ich posesji.


    Hanka

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie słysząc od niego żadnego bliżej określonego kierunku po prostu ruszyła od siebie. Lekko szurała nogami jak to miała w zwyczaju. Gdyby pani Szczygieł to zobaczyła zapewne zaczęła by krzyczeć na Hankę. Bo kto by to widział, żeby taka ładna dziewczyna tak brzydko chodziła - tak mówiła jej gdy była jeszcze dzieckiem.
    - Przed siebie, może spotkamy coś ciekawego na drodze panie Zaraz-Dostaniesz-Kopa-W-Tyłek. - powiedziała lekko uśmiechnięta.
    Gdy Filip nagle przystanął spojrzała na niego lekko unosząc brew. Wysłuchała go uważnie, ale nie za bardzo wiedziała co ma na myśli. Czy chodzi mu o klimat? Infrastrukturę miasta? O to, że w końcu są dorośli? A może o coś jeszcze innego o czym nie miała pojęcia.
    - Nie bardzo rozumiem. - przyznała szczerze i miała nadzieję, że jej wytłumaczy.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  31. Obserwowała go bardzo uważnie zanim wypowiedział jakiekolwiek słowo. Wyglądał na bardzo zestresowanego i głowił się nad czymś tak, że aż wyszła mu żyłka na czole. Boże o co w tym wszystkim teraz chodziło?
    Słysząc jego słowa uniosła zdziwiona ponownie brew. W sumie to całkiem normalne, że ludzie dorastają. Wiadome było, że nie będą jak papużki nierozłączki przez całe życie. Wszystko zmieniło się kiedy to Filip zaczął mieć dziewczynę a potem nasza Hanecka wyjechała na studia.
    - Zawsze wszystko dzieje się za szybko, a raczej dobre chwile trwają o wiele za krótko. Jak mieliśmy kilkanaście lat miałeś być moim mężem. Ja miałam mieć długie włosy i taki fartuszek jak moja mama. Mieliśmy mieć duży dom i pełno dzieciaków. No i nie zapominając o dużym psie oczywiście, takim jakiego miał Grychiamski. - powiedziała bardzo powoli.
    - Moi rodzice chcą mnie zeswatać z każdym. Sądzą, że jestem starą panną i niedługo skończy się mój termin ważności. A co oddalenia się od siebie, dobrze wiesz kiedy zaczęło się tu dziać. Ale wyglądasz na dziwnie zdenerwowanego, to przez to z domu tak? Przepraszam, obiecuję, że to się więcej nie powtórzy.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  32. Na wspomnienie ich małżeńskich kłótni aż wybuchnęła śmiechem. To zabawne jak dzieci próbują być dorosłe. A teraz większość dorosłych pragnęła chociaż tygodnia beztroskiej zabawy jak kiedyś. A wracając do tych kłótni...nie była w tym najlepsza, ponieważ u niej w domu nigdy takich rzeczy nie było. Przynajmniej nie na oczach dzieci, więc nigdy nie potrafiła za dobrze odegrać swojej roli.
    - Nie byłam w tym dobra. - stwierdziła z uznaniem ocierając łzy, które wypłynęły z jej oczy przez śmiech.
    - Mam rozumieć, że będę równie pociągająca jako osiemdziesięciolatka z chodzikiem jak teraz jestem? - spytała zabawnie poruszając brwiami.
    - Wiesz po prostu powinnam Ciebie spytać o zgodę czy coś. Takich rzeczy się nie robi. - powiedziała i na potwierdzenie swoich słów nie wiedząc czemu po prostu kiwnęła głową.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  33. [A chętnie :) Jakieś pomysły? :)]

    Aleksandra Starska

    OdpowiedzUsuń
  34. - No ja wiem, że chodziki wręcz nim kipią dlatego zamiast laski będę mieć właśnie chodzik. Specjalnie dla Ciebie załatwię sobie taki by spełnić Twoje fantazje. - powiedziała z tym swoim niby to słodkim uśmieszkiem.
    Słysząc jego pytanie nie wiedziała co ma odpowiedzieć, naprawdę. Zaczęła się nad tym poważnie zastanawiać. Analizować wszystkie za i przeciw. Każde słowo, które chciała wypowiedzieć by nie zabrzmieć jak idiotka. Bo w sumie tylko tego by brakowało, wystarczy, że się tak zachowała.
    - Nie wiem. - powiedziała najpierw, ale stwierdziła, że to brzmi naprawdę głupio więc dodała potem. - Po prostu naszedł mnie jakiś dziwny pomysł, ochota i to zrobiłam. Jak jakaś głupia nastolatka. - aż zachichotała nieco nerwowo porównując siebie właśnie do jakieś małolaty.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  35. - Jasne. Ale nie zapominaj o straszeniu dzieci w parku. To będzie dosyć zabawne. Potem będziemy czekać na autobus, będziemy siadać a obok nas kłaść nasze reklamówki bo one też się zmęczyły a ta młodzież może postać, zdrowe nogi mają.
    Gdy tak wbił w nią spojrzenie nie wiedziała co ma zrobić. Czy się uśmiechnąć czy co. Na chwilę obecną ją po prostu sparaliżowało. Czuła się jakby ktoś odebrał jej mowę, wsadził coś w gardło.
    - Bo po prostu kiedyś jak byłam jeszcze młoda i głupia miałam ochotę to zrobić. Ale się spóźniłam więc zrobiłam to teraz..bo Cię po prostu lubię,o ! Takie buty. - powiedziała i wsadziła ręce w kieszenie.
    - Tak, tak idziemy. - tym razem ona mruknęła i zrobiła dwa kroki do przodu by znaleźć się obok niego.

    Hanna

    [ Nowe zdjęcie widzę :D]

    OdpowiedzUsuń
  36. - Ahhhhh...zapewne jak my dożyjemy starości te dzieciaki będą tak okropne, że obrabują nas by mieć tylko paczkę zapałek. A my biedni ludzie nie wiadomo czy będziemy mieć emeryturę. - powiedziała. Oczywiście wiadomo było, że Polska to kraj absurdów. Nie zapominajmy o tym, że już emerytury były wręcz śmieszne a co dopiero będzie za 30 lub 40 lat?
    Na jego słowa lekko skinęła głową ale nie zdawała sobie sprawy z tego czy to zauważył dlatego też powiedziała:
    - Ale proszę mój drogi lecz mam nieskrytą nadzieję, że obrałeś już jakiś kurs.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  37. [Może spotkanie w jakiejś księgarni albo jakaś naprawa laptopa czy PC?]

    Aleksandra Starska

    OdpowiedzUsuń
  38. - Albo znajdź sobie bogatą starą żonę poczekaj aż umrze, dostań po niej spadek i baw się do usranej śmierci za przeproszeniem. - powiedziała rozbawiona bo ona nigdy nie popierała czegoś takiego, ale ludzie dobrze na tym wychodzili.
    - O proszę, na placu zabaw chyba nie byłam od zdania matury i picia tam tanich win. - przyznała szczerze i trzeba przyznać, że z entuzjazmem szła na owy plac zabaw.
    Gdy już się tam znaleźli usiadła bardzo szybko na jedną z huśtawek.
    - Co do piwka jestem jak najbardziej za. Niestety lubię sobie wypić, ta cecha nie powinna być spotykana u kobiet. - odparła rozbawiona i zaczęła się bujać.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  39. Haneczka też huśtała się zawzięcie jednakże nie tak wysoko jak Filip. Było to spowodowane jej lękiem wysokości. Nie miała aby historia z drzewem powtórzyła się kiedy bujała się na głupiej huśtawce. Gdyby zaczęła się drzeć ktoś by pomyślał, że Filip ją tutaj gwałci czy coś.
    - Bo budują nowe place na nowych osiedlach. Nie okłamujmy się, w tych okolicach mieszkają już prawie sami starzy ludzie. Tak się zobaczy pięcioosobową gromadkę osób przez okno to aż normalnie można krzyczeć z radości.
    - Oczywiście, że potem monopol. Soczki w kartonikach? Mi mama zawsze dawała różowy bidon w kwiatki na podwórko. A wina z kartonów też się piło.

    Hanka

    OdpowiedzUsuń
  40. Wywróciła oczyma na jego słowa. Owszem może sama nie przepadała za babciami kościelnymi, ale sama była osobą bardzo ale to bardzo wierzącą. Tylko, że ona była protestantką, ale o tym to chyba wszyscy wiedzieli bo niewiele już takich rodzin zostało w Zakopane.
    Zastanowiła się co odpowiedzieć na jego pytanie. Bo tak naprawdę jej życie było jedna wielką monotonią. Nie miała czegoś takiego jak harmonogram spotkań. Nie była rozchwytywana przez ludzi.
    - Tak naprawdę większość czasu spędzam w pracy. Czasem gdzieś wyjdę, ale to bardzo ale to bardzo rzadko. Zazwyczaj wracam do domu, siedzę z moim spasionym kotem i czytam jakąś książkę. Albo mama próbuję mnie nauczyć gotować.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  41. Zdziwiła się kiedy ten gwałtownie zatrzymał się. Poczuła się dziwnie, tak jakby powiedziała coś głupie bądź strasznego, oczywiście wnioskując po jego reakcji. Zastanowiła się chwilkę nad jego słowami.
    - Może i trochę nudzi. Ale nie samym balowaniem człowiek żyję. Może wybawiłam się na studiach..a czy chciałabym to zmienić to jasne, że bym chciała. Ale na zamiarach jak na razie przystanęłam.
    Po tych słowach po prostu siedziała na swojej huśtawce i nie wiedzieć czemu patrzyła przed siebie. Nie wiedziała co ma więcej powiedzieć. A może uświadomiła sobie jaki nudny żywot wiedzie?

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  42. Również na niego patrzyła. Ale ona próbowała wyczytać na jego twarzy, w jego gestach jakieś emocje. Po prostu chciała zobaczyć coś co by mogło jej powiedzieć o czym myśli a nie o czym mówi. Całe szczęście, że go trochę już znała i potrafiła wyczytać naprawdę dosyć sporo. Od razu usłyszała lekkie załamanie w jego głosie, był słabym aktorem.
    Usiadła w zupełnie inny sposób. Tak jak to się robiło za młodu - miała rozkraczone nogi i siedziała jakby bokiem, przodem do chłopaka.
    - Wiesz może niedługo zorganizuję jakiś kasting na męża. - powiedziała pierw spokojnie. - Wpisać Cię na listę kandydatów? - spytała z tym swoim uśmieszkiem, który pojawiał się na jej twarzy w kilku przypadkach. Kiedy udało jej się coś zrobić kiedy bardzo się nad tym męczyła, kiedy wiedziała, że ma nad kimś przewagę.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  43. [Okej, okej. Pomysł może być, w końcu mogli razem zdawać maturę czy coś w tym stylu, no nie wiem. Wątek zacznę, ale dopiero na wieczór, chyba, że ty wolisz zrobić to prędzej :D.]
    Lilianna

    OdpowiedzUsuń
  44. - No tak też prawda. Ona najchętniej wpisała by każdego faceta w okolicy, który nie jest alkoholikiem, nie ma żony bądź byłej żony, dzieci z innego małżeństwa. - powiedziała nieco rozbawiona.
    Wyciągnęła telefon z kurtki i zaczęła coś na nim pisać mówiąc:
    - Lista kandydatów na męża. Filip Skowroński. Teraz trzeba zrobić jakąś punktację czy coś. Utrzymywanie kontaktów - 8/10. Poczucie humoru - 10/10. A dalej to sobie wymyślę siedząc w leśniczówce, nie musisz wiedzieć w jakich kategoriach będziesz oceniany. - powiedziała rozbawiona.
    Widząc jego zdziwioną minę i to jaki siedział zdenerwowany zaśmiała się.
    - Oj nie siedź taki zdenerwowany jakbym zaraz miała spaść z tej huśtawki i się połamać. W sumie nie masz jak na razie żadnych konkurentów. Powinieneś się bać bo jeszcze wygrasz, i co w wtedy? - powiedziała dając mu pstryczka w nos.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  45. Filip naprawdę dziwacznie się zachowywał. Zapewne gdyby był kobietą bałaby się, że zaraz oznajmi jej, że jest w ciąży. Bo tak właśnie się zachowywał. W sumie jedną możliwość już mogła odhaczyć, że się nie zdarzy bo jak dobrze wiemy mężczyźni nie mają do tego predyspozycji seksualnych. W sumie to nawet lepiej bo by chyba zemdleli gdyby mieli okres i zobaczyli tyle krwi ile kobieta widzi w ciągu kilku dni.
    Kiedy zaczął mówić skupiła się na tym co mówi. Jednakże pierw zaczął a potem była długa cisza. Potem wyrzucił z siebie kilka słów niemalże z prędkością światła. Zaczęła je analizować bo na początku brzmiały jak ' ja chybiłem coś tam coś tam kolanem'. Ale to chyba nie to. Teraz na spokojnie analizowała każdego jego słowo. Boże czy tam było coś ze słowem kocham?
    - Woow..- wykrztusiła z siebie. - Mógłbyś być normalnie jakimś spikerem radiowym, ale nie ukrywam, że chyba większą przyjemność sprawiałoby mi to jakbyś to co powiedziałeś powiedział głośniej i patrząc na mnie. - powiedziała lekko się uśmiechając by dodać mu otuchy.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  46. - No to troszkę na początku źle zrozumiałam bo dałabym sobie rękę uciąć, że mówisz o kolanie..- powiedziała cicho ale potem miała zamiar coś dodać, ale odpowiednie dobranie słów zajęło jej chwilę.
    Bo tak naprawdę nie wiedziała co ma jej odpowiedzieć. Trzech mężczyzn w jej życiu powiedziało, że ją kocha - jej tata, Krzysiek i przelotny romans na studiach, który skończył się po tym jak Hanka nie chciała iść do łóżka, ironia losu. Zaczęła się zastanawiać co by tu sensownego powiedzieć by jej odpowiedź nie brzmiała tak głupkowato jak słowo ziemniak.
    - Wiesz...nie spodziewałam się. Bo w sumie myślałam, że jeszcze nie wyleczyłeś się z Laury bo jak dobrze wiadomo to w niej byłeś zakochany i to dość długi czas. Ale to bardzo miłe i słodkie. W sumie nie często to słyszę więc naprawdę nie wiem co powinnam teraz powiedzieć. Nie chciałabym palnąć niczego głupiego i w ogóle. Wiem, że bardzo, ale to bardzo Cię lubię. I chyba musisz mnie zabierać na większą ilość randek. A tak właściwie powiedz mi szczerze, po czym wnioskujesz, że mnie chyba kochasz?

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  47. Musiała przyznać, że niemalże podskoczyła kiedy ten gwałtownie zerwał się z huśtawki a ta zaskrzypiała głośno. Spojrzała na niego zdziwiona, chyba dawno nie widziała go w takim stanie. Był zdenerwowany jak sto pięćdziesiąt a ona wcale mu nie pomagała aby jego nerwy stawały się mniejsze tylko wręcz przeciwnie, wyglądał jakby zaraz miał wyjść z siebie i stanąć obok.
    - Nie jesteś świrem. I nie będę Cię bić, no chyba, że masz taki fetysz to możemy porozmawiać inaczej. - gadała co jej ślina na język przyniosła bo również i ona się teraz lekko zdenerwowała.
    - W każdym bądź razie cieszy mnie to co powiedziałeś. I gratuluję odwagi mimo, że stoisz do mnie plecami. To jest miłe po tylu latach usłyszeć coś takiego od kogoś kto zna Cię lepiej niż Ty sam. No i nie próbuje się do mnie dobierać. W sumie ja naprawdę mówię, że musisz mnie zabrać na więcej randek i pokazywać swe uczucia boże gada jak jakaś hipokrytka to w tedy ja będę mogła być pewniejsza swoich.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  48. Zdziwiła się kiedy odwrócił się w jej stronę. Aż miała ochotę bić mu brawa za odwagę. Bo w końcu przed chwilą jeszcze wyglądał jakby zaraz miał zejść z tego świata.
    - W sumie..tak. Bardzo dobrze to zrozumiałeś. - powiedziała lekko się uśmiechając i nadal siedząc w ten dziwaczny sposób na tej huśtawce.
    Wyglądało na to, że się uspokoił. A ona? W sumie nikt jej nie zabraniał się z nikim umawiać. To był jej przyjaciel od dziecka, ale skoro on ją kocha jak to stwierdził to dlaczego nie miałaby dać mu szansy aby się popisał? W sumie to może być nawet ciekawe doświadczenie.
    - Możemy przyznać, że jako jedyny kandydat na liście na przyszłego męża masz czas by mnie czymś oczarować. Wiesz kto wie może jacyś bezczelni panowie będą chcieli Ci się wepchnąć na tą listę.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  49. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  50. Widząc jego zachowanie, gesty nie była już tak zdenerwowana. Całe szczęście chłopak się trochę wyluzował. Nie był tak zestresowany jak przedtem. Widać było, że ulżyło. A jak ulżyło mu to i jej.
    - No musisz musisz się starać bo już zapewne jadą z różnych zakątków świata i wiozą ze sobą swoje wydruki z kont bankowych. - powiedziała rozbawiona słysząc jego przemyślenia.
    Kiedy wyciągnął w jej kierunku rękę nie wiedziała co ma zrobić. Ale po chwili również wyciągnęła w jego kierunku swoją i splotła z jego.
    - Mam rozumieć, że dziś jest pierwsza randka? - spytała z tym swoim uśmieszkiem. - I wiesz co? Naprawdę mam ochotę na wino z kartonu. - na samą myśl o tym specyficznym smaku zaśmiała się.

    Hanka

    OdpowiedzUsuń
  51. Naprawdę była szczęśliwa, że wszystkie te złe emocje, które wisiały powietrzu po prostu zniknęły. Filip był teraz pogodny, ba nawet uśmiechał się tak jakby właśnie dostał jakiś upragniony prezent na gwiazdkę. Teraz dzięki tym kilku randkom będzie mogła się przekonać co tak naprawdę mężczyzna czuje do niej i czy mu naprawdę zależy. Nie chciała być zbyt pochopna w swoich działaniach.
    - Dzisiaj, na tym placu zabaw. Oczywiście w tym domu - wskazała na domek, gdzie dzieci zazwyczaj się bawiły. Oni będą musieli być tam zgięci w pół, ale nieważne. - Powspominajmy stare czasy. Ale wina w kartonie nie kupujmy u twojego ojca w sklepie bo to tak dziwnie. - stwierdziła rozbawiona i z lekkim uśmiechem spojrzała na Niego.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  52. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  53. Ona nie miała zamiaru go skrzywdzić czy coś takiego. Ale nie chciała rzucać słów na wiatr. Bo tym tak naprawdę skrzywiłaby go bardziej. A teraz przynajmniej powiedziała mu wprost. Wiedział na czym stoi. Jedyne co mu pozostało to mieć nadzieję i się po prostu starać.
    - Osz Ty złodzieju ojcu chcesz wino kraść z magazynu? - spytała trochę rozbawiona, oczywiście retorycznie.
    - Aż się stare czasy przypominają, co?
    Kiedy byli młodzi często chodzili do magazynu jego ojca i nie wiedząc czemu często ginęły jakieś alkohole. To wina w kartonie, to kilka piw. No ale musieli to robić bo tak naprawdę nikt by im tego alkoholu nie sprzedał. A wiadomo, że młodzi ludzie lubią to co jest zakazane w tym alkohol.

    Hanka

    OdpowiedzUsuń
  54. - Ja oskarżycielem? Ciesz się, że nie jesteś osobą, której wpisuję mandat. Bo jak ktoś mnie zdenerwuję to potrafię przysolić ciekawą sumkę. - powiedziała z tym swoim wrednym uśmieszkiem.Oczywiście wiedziała, że to wszystko żarty.
    - Moi rodzice całe szczęście nigdy się nie zorientowali, że piłam alkohol jak byłam nieletnie. Takie sposoby jakie ja praktykowałam by nie było czuć ode mnie alkoholu to po prostu przerasta ludzkie pojęcie, ale jak widać działały.
    Gdy ją pociągnął w swoją stronę mało na niego nie wpadła. Aż zachichotała. Kiedy tupnął nogą zaśmiała się głośno.
    - No już idę, idę. - powiedziała spokojnie i sama go pociągnęła w stronę tego domku. - Chcesz się bawić w dom, a kiedyś sam go będziesz miał. - powiedziała z tym swoim uśmieszkiem puściła jego dłoń i pobiegła w stronę domku i jakoś się tam wcisnęła.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  55. Kobieta usiadła lekko skulona na jednej z ławeczek, która kiedyś wydawała się wielka. Ba można było nawet na niej spać! Siedzieć, położyć swoje wszystkie zabawki i nadal było miejsce. Dobrze, że Hanka nie miała teraz metra osiemdziesięciu bo by chyba nawet na siedząco sięgała tego całego sufitu.
    Kiedy Filip dołączył do niech uśmiechnęła się do niego promiennie. Gdy usiadł ułożyła jedną nogę po jednej stronie jego pupy, drugą po drugiej. Widząc jego zdziwioną minę na jej twarzy mógł ujrzeć ten jej uśmiech.
    - I pomyśleć, że kiedyś się tu mieściliśmy.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  56. Słysząc jego słowa uśmiechnęła się lekko i gdy powiedział o ich podpisać od razu odwróciła się lekko tym samym jedną nogę lekko kładąc na jego udzie. Widząc te podpisy uśmiechnęła się lekko i poczuła dziwne ale przyjemne ukłucie w brzuchu. Kto by pomyślał, że taka rzecz jeszcze się zachowa.
    Hanka wsadziła ręce do kieszeni kurtki i wyjęła wsuwkę. Wyprostowała ją dziwacznie i zaczęła coś nią pisać.
    - Nie patrz! - zarządziła coś tam tworząc zawzięcie.
    Dopiero gdy skończyła, a zajęło jej to trochę czasu bo nie było to pisanie tylko niemalże struganie pozwoliła mu spojrzeć. Pod ich starymi podpisami napisała: Hanka i Filip 2013, piękni i młodzi jak dawniej .

    Hanka

    OdpowiedzUsuń
  57. Kobieta była zdziwiona jego reakcją. Zaśmiała się pod nosem kiedy ten przyciągnął ją do siebie. Swoje dłonie splotła na wysokości jego karku i pozwoliła mu się przytulić. Sama oparła głowę na jego ramieniu. W sumie było jej wygodnie, o wiele cieplej i w ogóle jakoś..miło.
    - Oj spokojnie kipiący seksem prawie tak bardzo jak mój przyszły balkonik. - powiedziała rozbawiona.
    Naprawdę siedzenie tutaj było świetne. Wracało tyle wspomnień. Od zabaw w dom, pierwszy pocałunek który zresztą był z Filipem jak miała sześć lat po pierwsze picie tanich win i piwa.
    - Dziękuję, że zabrałeś mnie na ten plac zabaw. - powiedziała po chwili ciszy.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  58. Siedziała nieruchomo w jego ramionach. Czuła się w nich naprawdę dobrze i dzięki temu wszystkie wspomnienia były bardziej intensywne. Znaczyły jeszcze więcej niż jakby tu siedziała sama, naprawdę. Nadal miała głowę opartą na jego ramieniu i się po prostu uśmiechała.
    Słuchała go bardzo uważnie a kiedy się odsunął mógł ujrzeć na jej twarzy uśmiech a jej oczy miały specyficzny blask. Nie wiadomo czy chciała płakać czy po prostu była szczęśliwa.
    - No jasne, że pamiętam. Moja mama już na górce ze ścierą stała bo Twoja mama jej powiedziała co widziała. - na samo wspomnienie zachichotała pod nosem. - Krystian zawinął ojcu te fajki a potem miał szlaban na podwórko.
    Kiedy powiedział zanim wyjechałaś na studia zrobiło jej się strasznie głupio. Wtedy ona była chwilę po zerwaniu z Krzyśkiem, który był od niej o wiele starszy a on w sumie nie pamięta do dziś czy był z Laurą w związku czy już z nią nie był. Pamiętała tylko, że spędziła z Filipem całą noc w jej ogrodzie leżąc sobie na kocu patrząc w niebo i rozmawiając. Pamięta do dziś jak trzymała go za rękę i jak płakała kiedy wsiadała do autobusu, który wiózł ją do Krakowa. I jeszcze ten buziak od Filipa w policzek znaczył dla niej naprawdę dużo, szczególnie gdy potem mogła spojrzeć w jego oczy przepełnione smutkiem.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  59. Ona nawet nie chciała pamiętać o tym co działo się na studiach. Przeszła dużo rozczarowań. Ludzie z Krakowie nie byli tak życzliwi jak w Zakopanem. Młodzi mężczyźni szukali tylko kozła ofiarnego, do którego mogą się dobrać. Jeśli partnerka im pasowała wiązali się aż nie znaleźli jakieś ciekawszej lub się nie znudzili. To nie był świat dla Hani.
    Słuchała go naprawdę bardzo uważnie a kiedy pogłaskał ją lekko po policzku przymknęła powieki na chwilę. Potem je otworzyła by na niego spojrzeć.
    - Wiesz z tego co słyszałam to ta mała dziewczyna co kiedyś warkocze i kokardki nosiła..czasem nosi jakiegoś warkocza, ale bez kokardek. - powiedziała spokojnie.
    - Ah no chciała się całować, pamiętam. Całuśna dziewczyna z niej była. Z tego co słyszałam ostatnio też kogoś pocałowała, ponoć swojego przyjaciela od dziecka. Ah ta całuśna Hanka!

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  60. Ona na studiach była tą szarą myszką. Miała koleżankę Justynę, która teraz jak na ironię była z tym Krzysiem. Ale to teraz nie jest ważne. Hanka nie imprezowała do białego rana, nie chlała takich ilości alkoholu by nie wiedzieć gdzie jest - niestety ma mocny łeb i za czasów studenckich było szkoda pieniędzy.
    Czuła się dziwnie, ale było to przyjemne kiedy ten ją tak głaskał po policzku. Musiała przyznać, że chyba dobre trzy lub cztery lata nie doświadczała takiej czułości od drugiej osoby. W sumie między innymi dlatego to teraz było takie cudowne.
    - Wiesz po tej Hance nigdy nie wiadomo, ona taka cicha woda jest. Zapewne gdyby tamten wykazał inicjatywę to by go pocałowała i to dopiero jak! - powiedziała rozbawiona przyglądając mu się uważnie.

    Haneczka

    OdpowiedzUsuń
  61. Ona nie liczyła na czułości ze strony nikogo dlatego też nie czuła się samotna. Uważała, że kiedyś to przyjdzie. Po prostu musiała się czymś zająć by czas szybciej mijał. Dziesięć albo dwanaście godzin w pracy było naprawdę świetnym rozwiązaniem jeśli chodziło o zabijanie czasu.
    Cały czas pozwoliła mu wodzić swoimi dłońmi po jej twarzy a kiedy obrysował jednym z palców kontur jej ust uśmiechnęła się lekko. Zastanowiła się chwilkę co mu tak naprawdę ma mu odpowiedzieć.
    - Po prostu wiesz, musi wykazywać jakieś chęci. - odparła bardzo spokojnie by potem dodać:
    - A co ten biedka musi zrobić? Hm..myślę, że jak na razie idzie w jak najlepszym kierunku by na tego całusa zasłużyć.

    Hanka

    OdpowiedzUsuń
  62. [ jestem w powiązaniach, jak słodko :D ja właśnie jutro mam zamiar się wziąć za ich pisanie :D]

    Haneczka

    OdpowiedzUsuń
  63. [ Oczywiście, że pozwalam. Bardzo chętnie ją przeczytam :D I te nowe zdjęcie <333]

    Nie wiedzieć czemu kiedy tak dotykał jej twarzy poczuła coś na przykład stresu. Nie dlatego, że się źle czuła. Było to spowodowane tym, że bała się, że zrobi coś nie rak. Bo jak dobrze wiadomo jednemu na drugim zależało. A trzeba pamiętać, że jak teraz coś nie wyjdzie raczej nie wrócą do swojej przyjaźni, do niej nigdy się nie wraca. Jedna strona do drugiej zawsze już będzie miała o coś pretensje.
    Kiedy ich twarze były blisko siebie poczuła dziwaczny dreszcz przechodzący po jej ciele. Jej serce w jakiś dziwny sposób zaczęło troszeczkę szybciej bić. A kiedy spojrzał jej w oczy bo jej ciele rozlało się gorąco.
    - Ja wiem, że on tego nie zrobi. O Hankę się bardziej boję. - powiedziała równie cicho.
    Nie wiedzieć czemu to ona w tym momencie ponownie już dzisiaj musnęła jego wargi. Delikatnie, czekając na jego reakcję.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  64. [ Nie ma sprawy :D i dziś powiązanka piszę ^^]

    Gdyby jej rodzice dowiedzieli się, że ich Hanka w końcu kogoś ma byliby chyba najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Byliby nawet chyba gotowi im dom oddać albo wyprawić wesele na tysiąc osób tylko żeby ich Hanecka z mąż wyszła. Przecież taka ładna i inteligentna córa nie powinna być starą panną. Z tego co panna Szczygieł wiedziała rodzice od dawna mieli odłożoną sporą sumkę na jej wesele i na prezent ślubny. W końcu stosowali się do zasady, że to rodzice panny młodej powinni wyprawić wesele.
    Musiała przyznać, że ucieszyła się kiedy Filip oddał jej pocałunek. Przynajmniej miała pewność, że tego chciał. Nie robił tego z grzeczności. Kiedy zaczął pogłębiać pocałunki robiła to samo przylegając do niego ciałem. Jakieś dwadzieścia lat temu te ich pocałunki wyglądały zupełnie inaczej. Ale świat się zmienia, prawda?

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  65. [ nom :D]


    Jej rodzicom oczywiście nie chodziło o wykarmienie kogoś. I tak matka Hanki gotowała takie ilości, że byłaby w stanie wykarmić jeszcze z pięć osób, naprawdę. Ale nie możemy zapominać o tym, że jej rodzice najbardziej czekali na wnuki. Teraz jeden z jej braci miał ponoć córeczkę w drodze, która na świecie miała pokazać się za trzy miesiące. Jej rodzice byli wniebowzięci. A gdyby Haneczka miała dziecko byliby w stanie uchylić dla tego dziecka niebo, bo w końcu ukochana córeczka to ukochana wnuczka bądź wnuczek.
    A jeśli jej ktoś by powiedział, że będzie się dziś całować ze Skowrońskim raczej by w to nie wierzyła. To zdarzyło się nagle i chyba tak naprawdę nikt się tego nie spodziewał. A całowało jej się z nim naprawdę dobrze. Nie wiedziała czy było to spowodowane faktem, że dawno się z nikim nie całowała czy było to spowodowane tym, że był to właśnie Filip.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  66. Nie znała za dobrze jego matki, chociaż jako dziecko naprawdę jej nie lubiła. Kablowała na wszystkie dzieci na osiedlu. Tak jak wtedy z tymi papierosami. Albo kiedy to jakieś dziecko zrobiło coś Filipowi albo popsuło jego zabawkę. Potem jak dorosła dla panny Szczygieł była sztucznie miła, chociaż Hanka udawała, że tego nie widzi. W końcu nie miała zamiaru robić sobie sztucznych wrogów.
    Kiedy się od niej odsunął westchnęła cicho i spojrzała na niego. Ten pocałunek był naprawdę bardzo miły.
    - Myślę, że nie będzie miała. Z tego co mi powiedziała to jej się to podobało.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  67. Ona nie słyszała żadnych historii na temat matki Filipa. Pamięta tylko, że jak robili coś zakazanego to ktoś stał na czatach czy na pewno jego mama nie idzie i nie kabluje na żadne z nich. Wycwanili się potem.
    Słuchała go bardzo uważnie nie bardzo wiedząc co mu odpowiedzieć. W końcu tak naprawdę nie wiedziała co on czuję. Tylko on był tego świadom. Więc zajęło jej to trochę czasu zanim mu odpowiedziała.
    - Wiesz, myślę, że musisz się go zapytać bo on niestety nic mi na ten temat nie powiedział. - odparła z tym swoim uśmieszkiem.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  68. Czy nasza Hanka żałowała, że się z nim całowała? W sumie to nie. Nie miała na razie czego żałować. Jeśli coś pomiędzy nimi się popsuje bo nie wiadomo czy panna Szczygieł będzie w stanie odwzajemnić jego uczucie wtedy będzie się martwić. Chociaż boi się zaryzykować tą przyjaźń, naprawdę.
    Słuchała go uważnie a potem skupiła się na kropelkach deszczu, które zaczęły walić o dach domu. To tylko kwestia kilku minut aż krople dosięgną i ich. Wiadome, że w drewnianych deskach były szczeliny.
    - W takim razie pozostaje mi mu tylko pogratulować skoro z niego taki szczęściarz. Gratuluję Filipie.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  69. Życie ma to do siebie, że stanowczo daje kopa w dupę wszystkim młodym ludziom, no prawie wszystkim. Pozostaje takich kilku sprytnych, co robi unik i mają takie fajne życie.
    Niestety Lilianna w żadnym stopniu nie była na tyle sprytna.
    Zawsze żyła w cieniu starszego, zdolniejszego rodzeństwa. Może nie zdolniejszego, bo Wójcik kilka talentów posiadała. Miała świetnie wyczucie bawienia się światłem, dzięki czemu jej zdjęcia wychodziły świetnie, przepięknie rysowała i miała słuch muzyczny, przy czym nieźle grała na skrzypcach. Takich zdolności w rodzinie Wójcików szukać ze świecą, no może Hanka ich troszeczkę posiadała, bo inaczej nie pozwoliliby jej występować na deskach Teatru Narodowego. Niestety ich jedynym wykorzystaniem była robota fotografa - amatora w jednych z lokalnych gazet.
    Tak, tak. Lila poszła po całości i swoje zmarnowała do reszty. Bez zastanowienia wybrała technikum gastronomiczne, nie poszła na żadne studia i cudem znalazła pracę w jednej z zakopiańskich karczm. Dlatego przez siedem dni w tygodniu po sześć godzin dziennie, na którejś ze zmian uwijała się niczym osa. Potem latała z aparatem po całej Polsce, następnie jak miała chwilkę robiła wypad na miasto.
    Nie narzekała na siebie, w końcu mogło być gorzej. Ale sama sobie zgotowała taki los.
    Lilianna

    OdpowiedzUsuń
  70. Mimo, że miała dwóch braci Filip był jej trzecim braciszkiem. Spędzała z nim dużo czasu, bawiła się z nim. Jej bracia niby biegali z nimi na tym samym podwórku w końcu byli tylko dwa lata młodsi. Ale wiadomo, że ich miała w domu a jego nie. Dlatego też opcja zabawy z nim była o wiele bardziej atrakcyjna.
    Ona deszczu się nie bała, w końcu była leśniczym. Złe warunki pogodowe nie były jej straszne. Dlatego też nie bała się, że zmoknie, w końcu z cukru nie była. Nie wiedziała co mu odpowiedzieć. W tym domku było jej trochę niewygodnie, ale nie chciało jej się w ogóle wracać do domu.
    - W sumie nie chcę iść do domu ale już mnie powoli wszystko zaczyna boleć od tej niekomfortowej pozycji.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  71. Kiedy zobaczyła uśmiech na jego twarzy sama mimowolnie się uśmiechnęła. Ona nie miała kontaktu ze starą paczką odkąd poszła do technikum. Bardzo pilnie się tam uczyła i trzeba było przyznać, że trudno było ją złapać. Cały czas siedziała w książkach albo jeździła na dziwne obozy, które były praktykami.
    Słysząc jego propozycję zaśmiała się. Chwilę po tym sama poczuła zimną kroplę deszczu na swoim nosie. Mimowolnie się lekko skrzywiła i ją starła.
    - Ale gdzie Ty chcesz iść tańczyć Skowroński? - spytała rozbawiona.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  72. Kiedy ją pociągnął mało nie uderzyła głową w belkę przez co się zaśmiała. Boże Szczygieł całe szczęście, że Bozia nie dała Ci wzrostu. Ale nie myślmy teraz o tym. Gdyby była teraz mała mama by ją chyba ukatrupiła za to, że chodzi po deszczu. Bo jej nogi zmokną, a od nóg się najszybciej choruję i inne bzdety.
    - Oj idę już idę. - mruknęła niczym małe dziecko i wyczłapała się z owego domku. Od razu poczuła zimne krople deszczu na jej twarzy.
    Podeszła do niego i stanęła naprzeciwko niego uśmiechając się szeroko.
    - I co teraz, kowboju?

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  73. Ona zawsze jak padał deszcz a chciała iść na podwórko zakładała swoje żółte kalosze z kaczuszkami. Kiedy się stąpało po ziemi kwakały niczym prawdziwe kaczki. Dostała je w prezencie od ciotki i wszystkie dzieci na osiedlu jej ich zazdrościły. Teraz na myśl o tym, że nosiła tak okropne kalosze chciało jej się śmiać. Nie wolno zapominać o tym, że jak padało a szła gdzieś z mamą, ona nakładała swojej córce pelerynę, która idealnie pasowała do tych całych kaloszy.
    Oczywiście pozwoliła mu ująć swoją dłoń i również położyć jedną na jej biodrze. Sama swoją wolną rękę położyła na jego ramię.
    - Wiesz, że nie jestem w tym najlepsza. - powiedziała.
    Jednakże po jakimś czasie tańczyli sobie chyba do melodii, którą tylko oni słyszeli. Ale to było miłe, i swojego rodzaju wyjątkowe. Nie przeszkadzał jej deszcz ani to, że jej kurtka, która nie była do tego przystosowana powoli przemakała.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  74. Ona miała wrażenie, że nie pamiętała wielu rzeczy, które wydarzyły się niedawno. Najbardziej pamiętała wszystko do czternastego roku życia. Potem dostała okres i zaczęło jej odbijać jak większości dziewczynkom w tym czasie. Ona całe szczęście nie zaszła w ciąże, nie malowała się ani nie zaczęła ćpać. Była grzeczną dziewczynką, dla której jej rówieśnicy zaczęli się wydawać za mało dojrzali.
    - Ale ja nie jestem księżniczką, jestem złą macochą. - powiedziała z tym swoim wrednym uśmieszkiem.
    - Wiem, mój były mąż mówił mi, że świetnie tańczę. - odparła chichocząc cicho.

    Hanka

    OdpowiedzUsuń
  75. Jej związek z Krzyśkiem mogło się wydawać, że wprowadzał ją w dorosłe życie. Ale nie miała wtedy czasu na coś takiego jak młodość. Jak zabawa, chlanie i inne takie rzeczy. Tego dopiero nauczyła się na studiach i potrwało to kilka lat. Teraz nie miała do tego głowy, uważała, że jest na to za stara.
    - Oj no przejrzałeś mnie.. Jestem zagubioną księżniczką mieszkającą w wielkim zamku, uwięzioną w wieży z wielkim balkonem. Czekam na księcia na białym koniu, który mnie wybawi z opresji. Wezmę z nim ślub i będę mieć gromadkę dzieci, chociaż mam nadzieję, że skończy się na jednym. No i będziemy żyć długo i szczęśliwie.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  76. Słysząc jak ten się zaśmiał aż uśmiechnęła się pod nosem. Lubiła jak się śmiał. W ogóle lubiła jak ludzie w jej towarzystwie się śmiali. Sprawiało jej to naprawdę wielką przyjemność.
    Patrzyła w jego oczy kiedy to ich twarze się złączyły. Uśmiechnęła się lekko pod nosem i nawet deszcz jej już nie przeszkadzał.
    - Wiesz...skoro nie na rumaku może przyjechać na traktorze albo kosiarce. Może to być nawet maluch bądź rower oczywiście z siodełkiem. Po prostu musi to być efektowne, no wiesz z jajem.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  77. [Prędzej o ostatnią paczkę chipsów cebulkowych lays. Zaczniesz?]

    Aleksandra Starska

    OdpowiedzUsuń
  78. Przymknęła lekko powieki i uśmiechnęła się pod nosem kiedy znów dotknął jej policzek. Gdy otworzyła oczy i widziała jego minę uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
    - Powiem Ci, że to przynajmniej jest wyjątkowe i oryginalne. Wolałabym takiego pana młodego co przyjedzie do mnie na ciągniku niż przyjedzie do mnie zwykłym samochodem. Trochę kreatywności człowieku. - powiedziała rozbawiona bo ta wizja była naprawdę ciekawą i zabawną opcją.
    - A co do pierwszej randki..podoba mi się. - powiedziała równie cicho.

    Hanka

    OdpowiedzUsuń
  79. - No może i wymagająca ale za to jakie wspomnienia będą! Będę mogła moim wnukom opowiadać jak to mój ukochany po mnie kosiarką czy innym złomem przyjechał. To będzie szczytem romantyzmu, bo za jakieś 40 lat ludzie będą chyba brać śluby przez internet jak tak dalej pójdzie.
    Musiała przyznać, że powoli robiło jej się zimno ale oczywiście nie dała tego po sobie poznać. Stała twardo chociaż czuła, że jej nogi niedługo same zaczną się trząść.
    - Ja również się cieszę. - powiedziała i jej nogi lekko się zatelepały.

    [ przepraszam za jakoś ale wyczołgałam się z łóżka cudem.]

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  80. [ Boże mam jakiś zastój weny normalnie. mam pomysł na następny wątek. Kilka dni później Haneczka się rozchorowała i w wyrku leży]

    Zaśmiała się słysząc jego słowa. W sumie wizja osoby jadącej czołgiem do ślubu była naprawdę zabawna. Musiało to być fajne i wyjątkowe przeżycie, na pewno lepsze niż traktor.
    Jak widać i mu zrobiło się zimno. Mogła to zauważyć po tym jak zaczął szczękać zębami. Dlatego też uśmiechnęła się lekko pod nosem i powiedziała:
    - Tak, możesz mnie odprowadzić.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  81. [ Spokojnie ja dziś na uczelnie o 7 byłam więc umieram. A potem na chwilę do domu i szkolić grupę ratowników, mordęga. Jak wróciłam do domu i walnęłam się do łóżka to myślałam, że nie wstanę, serio :D]

    Słysząc jego słowa a wcześniej widząc ukłon zaśmiała się. Czasem bywał naprawdę zabawny.
    - Nie no Filipku, dam sobie radę. Jestem już dużą dziewczynką. - powiedziała spokojnie i nie czekając na niego ruszyła przed siebie.
    Szła kilka kroków by potem obrócić głowę i spytać:
    - Idziesz czy nie?
    Po chwili byli już spory kawał od placu zabaw bo nie wiedząc czemu teraz jakoś dziwnie szybko szli.

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  82. [ przepraszam mam chwilowy kryzys. odpowiem jutro albo dziś wieczorem jeszcze]

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  83. [Wybacz, wybacz WYBACZ ♥ Już odpisuje. Oczywiście, że pozwalam :)]

    OdpowiedzUsuń
  84. Z jej perspektywy wyglądało to inaczej. Wyjechała, by odpocząć. Zakopane przywoływały zbyt bolesnych wspomnień, ale to nie było usprawiedliwieniem. Blondynka przez pewien okres czasu nie wiedziała sama czego chce. Wyjeżdżając do Warszawy szukała ukojenia w walce ze sobą, którą nieustannie toczyła.
    Źle zrobiła. Źle zrobiła, że go zostawiła. Było jej wstyd. Kto, jak kto ale Filip był ważną osobą w jej życiu. Nie chodziło o jego wiek, chociaż wszyscy i tak zastanawiali się jaki ona ma cel w tym całym związku. Co chce przez niego osiągnąć?
    Nie, nie miała u boku łysiejącego emeryta z korzystną sumką na koncie i domem z basenem. Była sama. Samotność towarzyszyła jej przez kilka lat. Jedyną osobą, która potrafiła z nią od niedawna załapać nic porozumienia był jej szef. Doskonale wiedziała, iż swoim powrotem dużo namiesza...W końcu to Filipowicz znana z taki ekscesów.
    Rozkocha, namiesza, a gdy zrobi się źle i niewygodnie ucieka.
    Rozkojarzonym spojrzeniem przesuwała po jego twarzy. Należało się jej, wiedziała o tym doskonale. Nie wiedziała, czego może się po nim spodziewać. Przypominał tykającą bomb, która za chwile miała wybuchnąć.
    -Filip. - Wypowiedziała pewnie jego imię, lecz za chwile zamilkła. - Spójrz na mnie proszę. Porozmawiaj ze mną, a nie zachowuj się jak małe dziecko. - Wymruczała podirytowana. Irytował ją fakt, iż chłopak ją lekceważy.

    OdpowiedzUsuń
  85. [ Wybacz ale miałam nijaki kryzys. Teraz będę brała urlop ale będę w troszkę w czwartek, piątek no i sobotę niedzielę. W przyszłym tygodniu nie będzie mnie od czwartku do niedzieli rano bo jadę sobie do Warszawy :D Więc żeby nie było nieporozumień ostrzegam. Studenci lubią się pobawić w maju, najlepszy sposób na odstresowanie się.]

    Hance podobała się ta cała pogoda. Było wyjątkowo. I przynajmniej ona nie piszczała jak większość kobiet kiedy padał deszcz, że jej się fryzura popsuje czy makijaż rozmaże. Dobrze by było gdyby pannie Szczygieł chciało się malować coś więcej niż rzęsy ale cii..
    Widząc to jak daje jej kartkę wywróciła oczyma i oddała mu ją.
    - Filipku nie jest mi zimno już jak zaczęliśmy iść. - powiedziała miło i stanowczo.
    Oczywiście było jej zimno, zimno jak cholera. Ale nikt nie musiał tego wiedzieć w końcu nie chciała aby Skowroński był chory. A ona tak naprawdę nie zachorowała chyba ani razu od gimnazjum. A nawet nie wiecie jakie sposoby w liceum wymyślała by zachorować i nic nie działało.


    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  86. [ tak, tak ja znam te bajery xd Uf w końcu w domu chociaż ciekawą akcję w pociągu miałam xd]

    - Ty Skowroński proszę nie dyskutuj ze mną..- powiedziała spokojnie ale ten zdążył narzucić jej kurtkę na ramiona.
    - Przecież wiesz, że ja nie choruję. To jest jakaś ironia losu. Chciałabym w końcu leżeć sobie w łóżku i żeby mi wszyscy usługiwali. - odparła nieco rozbawiona. W sumie tak działo się tylko wtedy kiedy była małą dziewczynką. Teraz zapewne wyglądałoby to zupełnie inaczej.
    Szli rozmawiając o głupotach. W sumie zazwyczaj tak było kiedy randka stawała się krępująca albo po prostu wyczerpały się tematy. Kiedy doszli do domu panny Szczygieł ta uśmiechnęła się lekko i odwróciła do niego przodem.
    - W takim razie dobranoc. Dziękuję za miły wieczór. - i po tych słowach dała mu po prostu buziaka w policzek z tym swoim wrednym uśmieszkiem, który po chwili wkradł się na jej usta. Kobieta weszła przez furtkę i po chwili zniknęła zamykając drzwi domu.

    [ Zaczynasz nowy :D]

    Hanecka

    OdpowiedzUsuń
  87. [ Będę, ale mam średni pomysł na postać. Ale chyba zrobię panią ratownik po prostu. Przyjmuje, że zapukał do jej drzwi.]

    Hanka nie była zła o to, że teraz zachorowała. W sumie miała trochę wolnego. A jedynym skutkiem ubocznym była gorączka, katar, kaszel i ból mięśni. Ale nie musiała nawet schodzić na dół bo jej matka latała do niej co chwile jakby ta miała zaraz umrzeć. Odzwyczaiła się, że dziewczyna jest chora. Oczywiście Hanka zbierała się w sobie by zjeść na dół i zjeść obiad dobrą godzinę. Ale bądź co bądź dawała radę, a to się ceni.
    Dzisiejszego dnia spała aż do godziny jedenastej, a poszła spać wczoraj po osiemnastej. Ale dzięki temu, że tyle spała czuła się coraz lepiej. A jej kot leżał cały czas wiernie obok niej, jakby jej pilnując. Było to z jego strony naprawdę słodkie.
    Usłyszała nagle pukanie ok godziny piętnastej. To zapewne mama, która albo chce się spytać co ta chce na obiad, albo chce jej go tu przynieść. Dlatego wykrzyknęła:
    - Mamo nie jestem głodna !
    A chwilę potem otworzyły się drzwi i zobaczyła w nich Filipach. Wywaliła zdziwiona oczy. Leżała sobie w łóżku i pidżamie z grubym kotem. Niewymalowana, co prawda nigdy nie miała mocnego makijażu ale to się liczy i z nieumytą głową dobre kilka dni.
    - Co Cię tu sprowadza? - spytała naprawdę zdziwiona.

    Hanecka

    OdpowiedzUsuń