piątek, 26 kwietnia 2013

No introductions necessary.

Zdjęcie drugie, zdjęcie trzecie

Cezar Iwanowicz
Psychiatra
21 marca 1978, Kraków
W Zakopanem od ośmiu lat

Kocham cię, kiedy płyn żałości
Płynie ci z ócz jak krew gorący,
Kiedy pomimo mej czułości
Trwoga przenika twoje kości,
Niczym rzężenie konających.
Wdycham, o boskie upojenie,
Hymnie, co mnie rozkoszą mami
Całe twej piersi rozżalenie
O wiem, że serce twe się mieni
Twych smutnych oczu diamentami.



Zegar wybija siódmą, nie śpię. Podnoszę się z łóżka, po omacku sięgam po okulary i w drodze do kuchni zakładam sweter. Parzę kawę, dwie łyżeczki czarnej, niesłodzonej i bez mleka. Z lodówki wyjmuję ser; chleb smaruję cienko masłem, kolejno kładąc plaster goudy, słyszę, że woda się gotuje. Kanapka ląduje na talerzu, wrzątek w kubku. Jestem gotowy, by zacząć posiłek. Czuję się rozdrażniony przez brak serwety w kwiaty, jednak musi mi wystarczyć nowa, obleczona w bliżej nie określone wzory. Przymykam oczy, wizualizuję sobie przed nimi holenderskie tulipany. Po trzech minutach i uniesieniu powiek spokojnie spożywam śniadanie. Prysznic biorę o siódmej trzydzieści. Woda jest letnia. Szampon się kończy, muszę iść na zakupy. Po wyjściu z łazienki, dopisuję do listy na lodówce dwa produkty, które kupię w środę, dzień supermarketu. Ósma. Ubieram się, choć mam problem z doborem koszuli. Jedna do mnie nie pasuje. Druga ma plamę przy kołnierzu. Nie założę nic brudnego. Wybieram niebieską. Nie błękitną, nie granatową, nie morską. Niebieską. Przed drzwiami czeka na mnie nowe wydanie dziennika. Biorę je do ręki, siadam na kanapie i przyglądam się fotografii na stronie tytułowej. Wielki nagłówek krzyczy Kolejny atak Pianisty!, otwieram na stronie drugiej i zaczynam czytać.
Dwudziestego czwartego kwietnia w Poznaniu, policja odnalazła zwłoki trzydziestoletniego mężczyzny. Władze zostały powiadomione przez sąsiadkę zamordowanego, zaniepokojoną długą nieobecnością mężczyzny. Komenda Wojewódzka Policji nie podała szczegółów dotyczących zabójstwa, wiadomo jednak, że sprawcą najprawdopodobniej jest Pianista. Przypominamy, że morderca ten grasuje na terenie całej Polski od ponad czternastu lat, pozostawiając po sobie charakterystyczne znaki szczególne: ofiary zawsze są umalowane, ubrane odświętnie, a w miejscu ich spoczynku słychać nieznany utwór muzyczny. Apelujemy o zachowanie ostrożności. Poznańska policja informuje dodatkowo, że pojawiły się nowe okoliczności w śledztwie, które jednoznacznie stwierdzają, że Pianista obecnie wciąż przebywa w mieście lub jego okolicach...
Przestaję czytać, zamykam gazetę. Składam ją na pół, odkładam na stolik, po czym przyglądam się swoim dłoniom przez piętnaście sekund. Pianista to straszna nazwa, której nie toleruję. Brak oryginalności u polskich władz nie jest jednak niczym nowym. Wstaję z kanapy, chowam dokumenty do aktówki i przechodzę do przedpokoju. Tam zakładam buty, zaczynam od lewego, dopiero później przechodząc do prawego. Odwracam się i sprawdzam czy przypadkiem nie zostawiłem zapalonego światła lub odkręconego kranu. Wychodzę przed dom, zamykam drzwi na klucz. Wchodzę do garażu, siadam za kierownicą, odpalam silnik i wyjeżdżam na podjazd. Do pracy dojeżdżam na dziewiątą. Mam zawroty głowy, z ledwością dochodzę do drzwi wejściowych, by popchnąć je i znaleźć się w recepcji. Witam się z Marianną i udaję się do swojego gabinetu. Mam pół godziny do przyjścia pierwszego pacjenta. Porządkuję papiery na biurku, proszę sekretarkę o herbatę z miodem i panuję nad drżącymi dłońmi. Jestem dziś opanowany i spokojny, jestem w pracy i robię to, co wychodzi mi najlepiej - pomagam. Na różne sposoby radzę sobie z ludzkimi problemami. Zaczynam w gabinecie. Rozmawiam, udzielam rad. To za mało. Czuję potrzebę partycypowania, nie tylko u swoich pacjentów. Obserwuję. Poznaję. Zbliżam się. Obnażam z sekretów. I w końcu nadchodzi ten jeden moment, w którym, zagnieżdżony w ich życiu, mogę udzielić prawdziwej pomocy. Nie muszą się już dłużej samookaleczać, pić na umór, brać narkotyków, zdradzać żon czy mężów, płakać po nocach i przeżywać upokorzeń. To czas, kiedy jestem Pianistą, kiedy zabieram od nich kłopoty i pomagam ruszyć dalej.

~
Stworzyłam mordercę o twarzy Deppa, który myśli, że robi ludziom przysługę. Jak być psychicznym, to na całego. Wątków się nie boimy, natomiast banie się zalecamy. Cezar nie gryzie, ale jest na tyle specyficzny, że gryzienie byłoby pewnie opcją zadowalającą. W tytule American Psycho. W karcie został także użyty fragment wiersza Baudelaire'a.

16 komentarzy:

  1. [ O kurcze, jestem pod wrażeniem! Chyba pierwszy raz w blogsferze spotykam się z taką postacią. No więc chyba nie pozostaje nam nic oprócz obowiązkowego wątku ! ;)
    Pomysłów jako takich nie mam. Oboje są na swój sposób inni i na tym się chyba powiązania kończą, więc musimy zacząć od zera. Chyba, że Ty jakieś powiązania widzisz? :) ]

    Dąbrowska

    OdpowiedzUsuń
  2. [E tam, od razu mam być pod wrażeniem. Pewnie bym byłą, gdybym nie oglądała Sekretnego Okna sto osiemdziesiąt razy i nie pisała przez trzy lata o psychicznym psychiatrze z twarzą Deppa :3 Good luck, w każdym razie.]

    /Justyna

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Ja tam nigdy się z nikim podobnym nie spotkałam, a już naprawdę na wielu blogach byłam, więc nie masz się co martwić ;D
    Co do wątku... Może Cezar przyszedłby na spektakl do teatru? Oliwia też by tam na chwilkę wpadła zobaczyć jak prezentują się jej dekoracje. I nie wiem co dalej. Ale mam pustkę w głowie, jak nigdy!
    Może być też przypadkowe spotkanie w jakiejś kawiarence, na poczcie. Cezar jako psychiatra mógłby zauważyć, że Oliwia ma jakiś problem, który skrywa głęboko w sobie. No albo zauważyłby, że czyta nowy artykuł o Pianiście :)
    Na nic więcej nie wpadłam... ]

    Dąbrowska

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Ellen ;) Wymyślamy coś czy nie wymyślami? (mam nadzieję, że moja wierna fanka nie zepsuła wizerunku Samanty ;d)]

    OdpowiedzUsuń
  5. [ O, dziękuję! Ale tutaj też pan ciekawy! :D No niespotykany taki, to na pewno. ]

    OdpowiedzUsuń
  6. [Cieszy mnie to ;) Ale Miśka wcale nie jest taka słodka, nie wtedy, gdy się denerwuje. I ja mam pomysł na wątek! Bo Miśka to taka trochę nerwowa jest i nieco zakręcona, humorki zmienia co chwilę, więc może jej rodzice zapiszą ją na wizytę u Cezara? Oczywiście przywleką ją do niego siłą, aby chociaż z nim 'porozmawiała'. Co ty na to?]

    Michalina

    OdpowiedzUsuń
  7. [ A dziękuję, dziękuję :D już myślę, chociaż mam dziś zryty czerep, że się tak wyrażę bo wzięło mnie na słuchanie justina timberlake'a i reni jusis.
    Kurde co do pomysłu jest mi naprawdę coś ciężko wymyślić..Może jak była w liceum coś tam mu pomagała jakieś prace dorywcze by zarobić?]

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  8. [ Może kilka dni wcześniej spotka matkę Hanki i spyta się co u panny Szczygieł. Wtedy ta powie mu, że się o nią martwi bo jest starą panną. Potem Hanka się z Cezarem jakoś spotka (to jest obojętne) i on bd jej się starał wmówić, że coś z nią jest nie tak?]

    Hanna

    OdpowiedzUsuń
  9. [ Nie ma sprawy. ^^ Zaczniesz?]

    Hanka

    OdpowiedzUsuń
  10. [Witam, gdzie można spotkać Pana Cezara prócz w jego gabinecie?]


    Juliusz Myśliński

    OdpowiedzUsuń
  11. [Zaczniesz ty? Proszę *.*]

    Michalina

    OdpowiedzUsuń
  12. [Tam od razu wąpierznie. Po prostu Morgan za bardzo dręczył mój mózg, musiałam go wcisnąć jako wizerunek. ;)
    Opcja kucharzenia na bankiecie całkiem mi się podoba, mogliby "wpaść" w jakąś głębszą relacje, do kielicha, rozmowy albo po prostu w zamian zaprosi go na jakąś swoją wystawę. Jeśli pasuje, mogę zacząć.]

    Juliusz

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bankiety, konferencje, to zdecydowanie nie to co Juliusz lubił. Była to produkcja masowa kilku dań, które musiały wyglądać identycznie, do tego też tak samo smakować. Poza tym, nie za bardzo przepadał pracować w prowizorycznych kuchniach, które tworzyło się w przypadkowych pomieszczeniach. Nie potrafił się swobodnie poruszać, nie wiedział gdzie, co jest. Musiał zatrudniać dodatkowych ludzi, nic o nich nie wiedząc. Było to dość stresujące, ale nie dawał po sobie poznać. Zero emocji. Tylko skupienie.
    Nie wiedział cóż to za konferencja, gdzieś omsknęło mu się o uszy, że psychologia. Ogólnie, o zachowaniach ludzkich. Mogło być ciekawie, ludzie są zagadką, starają się nią być. Zamykaj się w sobie, tak jak on, trzymają emocje na wodzy, a ich wzrok nie mówi nic. W rzeczywistości, często łatwo ich odczytać, ale są wyjątki od reguły. Ile ludzi, tyle różnych charakterów. Każdy też rozszyfrowuje człowieka na inny sposób.
    Ostatnio tylko przy pewnej kobiecie czuł się nieco lepiej, była nią Laura, której powierzył teraz połowę sali do kierowania, sam postanowił zająć się drugą połową przy wydawaniu jedzenia. Gdy wszyscy skończyli przygotowywać przystawkę, po sprawdzeniu, czy wszystko w porządku mogli zacząć podawać.
    Przedostał się do sali i obserwował, kierując kelnerów w wyznaczone miejsca, mówiąc gdzie czego brakuje. Lubił mieć nad wszystkim kontrolę, wszystko mieć dopięte na ostatni guzik. Szczególnie gdy chodziło jego opinię w świecie kuchni. Dopiero po chwili się zdenerwował, zauważając mężczyznę, który z żadnym stopniu nie został obsłużony. Zero wina, wody, czy chociaż herbaty. A mówił do tych bezmózgich ludzi, że tam mają iść. Nie po co. Rozejrzał się po pomieszczeniu, nikt nie był wolny. Musiał wziąć sprawy w swoje ręce. Danie prosto z rąk szefa kuchni.
    Chwycił talerz i ruszył w tamtą stronę. Odłożył delikatnie naczynie przed mężczyzną.
    - Proszę wybaczyć, kelnerzy są w jakimś dziwnym amoku. - uniósł jedną brew ku górze, chwile jeszcze ogarniając całą sale wzrokiem. - Wino, woda? Co pan sobie życzy?
    Chwile lustrował mężczyznę, nie nachalnie, raczej.... po prostu, patrzył na niego swoimi pustymi, wypranymi z uczuć tęczówkami. Przeniósł ciężar ciała na prawą nogę, chowając dłonie za plecami, starał się wyglądać nienagannie, profesjonalnie.
    Włosy mężczyzny były w lekkim nieładzie, a na nosie spoczywały okulary. Nie wiedział jak go odebrać, czy jest zirytowany zaistniałą sytuacją? Czy jest jednym z tych ważniaków? Czy może to pogodny facet, który nie zwrócił nawet na to uwagi? Miał tylko nadzieję, że wszystko jest w porządku.

    Juliusz

    OdpowiedzUsuń
  15. [A dziękuję ślicznie :) Cezary jest nietypową postacią. Z chęcią zaczęłabym wątek. Problem w tym że kompletnie nie mam pomysłu.]

    OdpowiedzUsuń