Oliwia Dąbrowska
Urodzona 15 stycznia 1990 roku || Studentka edukacji artystycznej w zakresie sztuk plastycznych na wydziale artystycznym || Wykonuje dekoracje dla teatru im. Stanisława Ignacego Witkiewicza w Zakopanem || Prowadzi internetowy sklep "Rhye" w którym można kupić przeróżne przedmioty wykonane przez samą Oliwię metodą decoupage, bądź ubrania ( szyte lub przerabiane przez panienkę Dąbrowską ) || Mieszkanka starego loftu przerobionego na mieszkanie || Młoda artystka z ambicjami.
Po czym rozpoznasz ją wśród tłumu innych ludzi?
Rozpoznasz ją po dojadanym w biegu śniadaniu; po rozpiętym płaszczyku i kapturze nakładanym w pośpiechu na rozwiane włosy. Po rozwiązanych sznurówkach, zdezorientowanym spojrzeniu zerkającym nerwowo na zegarek co kilkanaście sekund, po kawie w papierowym kubku pitej na urwanie karku. Rozpoznasz ją po tym, że przemierzając ulice szybkim krokiem będzie nucić coś pod nosem, albo czytać książkę w biegu. Po tym, że przez jej rozkojarzenie będzie zdawało ci się, iż ta dziewczyna żyje w innej rzeczywistości. Po tym, że jest bardziej wolna niż każdy z nas - po tym, że nigdy nie dopasuje się do otoczenia.
Jeśli chodzi o opis charakteru, to naprawdę ogromne wyzwanie. Jej osobowość tak naprawdę wciąż się zmienia, przeinacza, kształtuje i odświeża. Nie w stosunku do każdego będzie miała takie same nastawienie. A człowiek to dziwny mechanizm pełen niedociągnięć i sprzeczności - trudno takiego człowieka rozgryźć. Na pewno jest roztrzepana przez wielkie R. W stu procentach niedoskonała, niepunktualna, nie do okiełznania. Niektórzy porównują ją nawet do dzikiej antylopy, której po prostu nie da się oswoić, a gdy podejdziesz dostatecznie blisko i już zdaje ci się, że ją złapiesz, ona czmycha w ostatniej sekundzie ani razu nie obracając się za siebie. I tu nie chodzi o to, że pali za sobą wszystkie mosty, czy coś. Ona po prostu obawia się bólu który niesie ze sobą złamane serce, zdrada, jakakolwiek krzywda psychiczna zadana przez drugiego człowieka. Dlatego stara się w pewien sposób odgradzać od innych, chowając się za swoistą mgiełką tajemniczości i zachęcającego chłodu. To dlatego czasem może zdawać się, że funkcjonuje w innej rzeczywistości. Stara się chronić swoje skromne jestestwo przed niespodziewanymi zamachami. Nie lubi jak ktoś wchodzi w brudnych butach zakłócając jej osobistą czakrę, o.
Nie otworzy się przed tobą, nie zdoła ci zaufać, nie poznasz jej naprawdę. Co nie znaczy, że jest jakimś zagorzałym snobem, uparcie uciekającym przed kontaktem z ludźmi. Nie, nie. Jest aż nader towarzyska, wygadana i wybuchowa. Po prostu pewne aspekty zamyka w szufladkach swojej duszyczki i tych szufladek dzielnie strzeże. Opowie ci z ogromnym entuzjazmem jak dzisiejszego popołudnia w ostatnim momencie wbiegła do autobusu, a drzwi zatrzasnęły jej torebkę - ale nie opowie ci jak się czuje, co przeżywa w środku, jakie są jej słabości, czego się boi. Na swój sposób skryta, a jednak otwarta. Tajemnicza, a jednocześnie przewidywalna. Inna a niby pospolita.
Energii gnieździ w sobie co niemiara, ale jak już usiądzie przy jakimś szkicu czy obrazie, to nic nie jest w tanie jej z tego stanu wytrącić. Może się palić, walić i wybuchać, a ona spokojnie będzie siedzieć na kanapie szyjąc nową koszulkę, czy rysując portret przyuważonego rano na ulicy mężczyzny. A właśnie! Ma w domu taką jedną ścianę, która cała obklejona jest portretami nieznajomych Oliwi ludzi zauważonych kiedyś na ulicy. Po prostu jeśli ktoś wpadnie jej w oko, to ona po powrocie do domu tego kogoś szkicuje i wiesza sobie na ścianie - ot tak. Sztuka to główny i nieodzowny element jej życia. Jest dekoratorką w teatrze, a po powrocie do domu zamiast odpoczywać, albo pozmywać te wczorajsze naczynia, ona usiądzie i zacznie malować. Mieszkanie zawalone ma swoimi dziełami przeróżnej maści, dlatego niedawno zakładając internetowy sklep "Rhye" zaczęła wszystko powoli sprzedawać, mimo iż rozstanie boli.
Subtelna, delikatna i taka czuła. Straszna z niej przylepa, uwielbia się tulić. Czasem poniosą ją emocje i powie o dwa słowa za wiele, czasem zrobi coś czego robić nie wypadało, czasem po prostu wszystko zepsuje. Ale w takich sytuacjach nie siada i nie płacze nad rozlanym mlekiem - ona działa. Próbuje różnych sposobów, a wszystko po to, by naprawić szkody. Bardzo pozytywna, trzeba przyznać, że świetna z niej słuchaczka i pocieszycielka. Lubi uszczęśliwiać ludzi i wyciągać ich z sezonowych dołów. Czuje się zaszczycona, jeśli ktoś poprosi ją o pomoc. Z kolei ona sama o pomoc nigdy nie poprosi, ale tej pomocy też wcale a wcale nie oczekuje. Wszystko robi sama. Chodzi w ubraniach zaprojektowanych/przerobionych przez samą siebie; ściany jej mieszkania obwieszone są dziełami autorstwa Oliwi; sama sobie gotuje, sama podcina i farbuje sobie włosy; sama walczy ze swoimi problemami. Jak mówiłam, nie rozgryziesz jej.
Ale zamykając drzwi, kiedy będziesz już pewien, że jesteś poza zasięgiem wzroku jej niebieskich oczu odetchniesz lekko. Odetchniesz i uśmiechniesz się pod nosem wywracając oczami, by po chwili wymamrotać jedno tylko słowo.
"Wariatka"
------------------------
I oto jesteśmy! :))
Kartę uzupełnię jeszcze o historię i kilka innych szczegółów, ale to jak znajdę odrobinę czasu. Mam nadzieję, że Oli polubicie, bo ona przecież taka kochana ;D
W nagłówku szanowna moja idolka pani Wisława Szymborska w wierszu pt. "Miłość od pierwszego wejrzenia"; na zdjęciu i gifie Cora Keegan. Co by tu jeszcze....
No zapraszamy cieplutko do wątków, rzecz jasna!


[Pogrążyłabym się w rozpaczy, gdyby się okazało, że mój oryginalny pomysł nie jest jednak tak oryginalny jak mi się wydawało i ktoś wcześniej już na niego wpadł, wiec rzeczywiście mam nadzieję, że nie było takiej postaci w blogosferze. Co do powiązania, pomysłów nie mam jako takich, ale coś pokombinować możemy, żeby Cezar się wykazał]
OdpowiedzUsuń[W zasadzie każdy z pomysłów można byłoby rozwinąć. Co do teatru, Cezar z pewnością chodzi i obserwuje, choć siada gdzieś samotnie, najlepiej daleko od sceny, byleby mieć dobrą widoczność na ludzi; niekoniecznie samą sztukę. Oliwia może przyjść, zauważyć wolne miejsce i się dosiąść, zapytać o dekorację czy o co by tam chciała zapytać, a dalej z natręctwami i psychozą Iwanowicza pewnie jakoś by to poszło. Kawiarnia też wchodzi w grę. Jeżeli ona nie miałaby już siły psychicznej i przez jakiś czas wyglądałaby zwyczajnie na wykończoną życiem, a do tego czytającą o Pianiście, to z pewnością, by podszedł. Tyle, że mógłby ją sobie obrać jako następną ofiarę. Z tego jednak coś by być mogło, bo ona mogłaby mu ufać coraz bardziej, on się w tym zaufaniu umacniać i koniec końców chciałby ją zabić. Da dam]/Cezar
OdpowiedzUsuń